Teściowa nie chce zameldować dziecka w mieszkaniu. Z tego powodu nasze życie rodzinne wisi na włosku.

Moja teściowa jest kobietą absolutnie bez serca. W ogóle nie rozumiem, jak żyłam w tej rodzinie przez tyle lat. Mój mąż i ja przez długi czas nie mogliśmy mieć dzieci. Minęło 7 lat i nadal nic. Biegaliśmy po wszystkich lekarzach, oboje jesteśmy zdrowi. Wreszcie, za pomocą in vitro, zaszłam w ciążę, ale to nie było od razu. Radość była nie do opisania, kiedy zobaczyłam dwa paski na teście.

Zaczęły się kłopoty, zaczęliśmy urządzać dom na nowo. Dokonaliśmy drobnych napraw kosmetycznych. Kupiliśmy małe rzeczy do przedszkola, ubrania dla dziecka, piękne zabawki.

Nasz dom zabłysnął nowym blaskiem, wyglądał zupełnie inaczej. Mój mąż i ja zaczęliśmy wymyślać imię dla dziecka, dbać o ogród. Słyszałam, że przedszkole to trudna sprawa, bo nie ma miejsc i najlepiej zapisać dziecko zaraz po porodzie, żeby za kilka lat mogło do niego chodzić. Znaleźliśmy bardzo ładne przedszkole w pobliżu domu, już tam byłam, wszystko obejrzałam. Nauczyciele są przyjaźni, wszystkie dzieci są szczęśliwe, jest też wiele zajęć.

Wieczorem przyszła do nas teściowa. Więc mąż rozpoczął z nią rozmowę na temat konieczności zameldowania dziecka w jej mieszkaniu. A mieszkanie należy do tej teściowej, mój mąż jest już tam zameldowany, a ja jestem zarejestrowana w mieszkaniu moich rodziców. Reakcja teściowej mnie, delikatnie mówiąc, zaskoczyła:

– Dlaczego nagle musimy wpisać dziecko do mojego mieszkania? To tam, gdzie jego matka jest zarejestrowana powinno być zameldowane,  tam załatwiajcie wszystkie dokumenty.

– To znaczy… Mieszkamy w tym mieszkaniu, niech dziecko zostanie tutaj zameldowane, co mają z tym wspólnego moi rodzice.

– I tak, nie rozumiem, po co to komplikować… w tym mieszkaniu zameldowany jest tylko mój syn i to wszystko.

– Tak mówisz, jakby wnuk nie był Twojego syna! A jest Twoim wnukiem. Mamy tu w pobliżu również przedszkole, a szpital dziecięcy jest również w odległości kilkuset metrów.

– A co jest w pobliżu domu Twoich rodziców? Nie ma przedszkola i szpitala?

– To znaczy co… może sama przeprowadzę się z powrotem do moich rodziców, żeby Cię tak bardzo nie krępować! – Wykręcasz się dzieckiem, ale masz rację, pomyślałaś o meldunku, żeby potem może coś ugrać!

Ostatnie słowa mojej teściowej bardzo mnie zraniły. Doskonale wie, jak trudno mi było zajść w ciążę, a mówienie mi tego w siódmym miesiącu jest po prostu okropne. Przeprowadziłam się na jakiś czas do rodziców, dopóki mąż nie uzgodni wszystkiego z matką.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − 11 =

Teściowa nie chce zameldować dziecka w mieszkaniu. Z tego powodu nasze życie rodzinne wisi na włosku.