Zawsze pragnęłam, aby w naszej nowo utworzonej rodzinie panował spokój i harmonia. Zrozumiałam, że będę musiała bardzo się starać, aby nawiązać dobre relacje z moją teściową. Przed ślubem poznałam ją osobiście i już po spojrzeniu w jej stronę zdałam sobie sprawę, że będzie mi z nią bardzo trudno. Postanowiłam jednak nie poddawać się i znaleźć z nią wspólny język. Moja teściowa mieszkała w prywatnym domu na wsi niedaleko naszego miasta, a my wynajęliśmy mieszkanie po ślubie.
Mimo, że teściowa miała córkę i drugiego syna, sama mieszkała, więc bardzo mi jej było żal. Co weekend odwiedzaliśmy ją i pomagaliśmy w pracach domowych. Z roku na rok spędzaliśmy lato u teściowej, pomagając przy pracach na wsi, z opieką nad zwierzętami. Karmiłam kurczaki i nawet doiłam krowę, ale zawsze znajdowała powód do niezadowolenia. Nie chciałam się z nią spierać, ignorowałam jej uwagi i niegrzeczne komentarze, ponieważ robiłam to wszystko dla dobra mojego męża. Mąż nawet kiedyś powiedział, że chce sprzedać dom na wsi i zabrać mamę do nas.
Na początku myślałam, że to nie jest zły pomysł – przecież pomoże mi z synem. Jednak mama mojego męża wyraźnie dała do zrozumienia, że nie ma zamiaru do nas się przenieść. Lata mijały, nie mieliśmy czasu na odpoczynek. Co roku spędzaliśmy czas w jej domu, pomagając i wykonując całą jej pracę, ale w odpowiedzi otrzymywaliśmy tylko niezadowoloną minę i wyrzuty. Po wielu latach, widząc, że stosunek mojej teściowej do mnie się nie zmienia, zaczęłam postępować po swojemu. Kupiłam bilety nad morze i przekonałam męża do wyjazdu. Teraz zamiast zajmować się obornikiem i bydłem, mogę wreszcie odpocząć z rodziną.



