Pewnego dnia przychodzi mi SMS od teściowej – Alicjo, cześć. Spędzasz święta u mnie czy u Twojego?
Wesołych Świąt. Maks ma nocną zmianę. Będziemy u nas.
– OK, to następnego dnia czekam na Was u siebie. Nawiasem mówiąc, wiem, że myślisz o prezencie. Abyś nie wydała zbyt wiele, przygotowałam listę rzeczy, które chcę, aby ułatwić Ci poszukiwania.
– A co tam jest?
Nasza rodzina żyje oddzielnie od teściowej. Gdybyśmy mieli szansę, przenieślibyśmy się dalej. Teściowa z natury jest kobietą dominującą. Zawsze chce mieć wszystko i wszystkich pod kontrolą. Jej opinia jest zawsze priorytetem. Dla niej wszyscy jesteśmy na usługach, a ona dla nikogo nie jest na usługach. Nawet w święta, czy urodziny, zawsze siedzi na środku stołu i czeka na prezenty. Przez 10 lat małżeństwa nikomu z nas nie dała chociaż jednego opakowania cukierków.
– Dla mnie patelnia z powłoką nieprzywierającą, Bartoszowi (teść) możesz dać whisky, oczywiście nie tanią; obrazi się, Arturowi (jej najmłodszy syn) nowe trampki. Widziałam, że w jednym sklepie są jego ulubione, wyślęCi zdjęcie. Cóż, Sonia (córka) może dostać jakąś torebkę. Po przeczytaniu wiadomości odłożyłam telefon na bok w moim umyśle, próbując obliczyć, ile to wszystko będzie nas kosztować. Potem pomyślałam: ona ma własny dobrze prosperujący biznes, a w naszej rodzinie zarabia tylko mąż, a my płacimy za kredyt hipoteczny za samochód.
Bez zastanowienia odpowiedziałam:
– postaramy się znaleźć wszystko, ale żebyś też nie marnowała pieniędzy, chcielibyśmy otrzymać w prezencie pieniądze. W naszym domu sofa jest stara, poza tym chcemy zmienić tapetę w kuchni. Myślę, że zmieścimy się w 7-9 tysiącach.
Nie było odpowiedzi na tę wiadomość. Cóż, nie widziałam takich próśb w życiu. A jak byście na to zareagowali?
