Kiedy spotykaliśmy się z mężem, moja teściowa była przeciwna naszemu związkowi i próbowała nas rozdzielić. Dzięki Bogu, mój mąż był roztropny i nie dał się nabrać. Wzięliśmy ślub mimo jej sprzeciwu. Chociaż mój mąż mieszkał wcześniej z matką i bratem, nie chciałam zamieszkać z nimi, ponieważ już wiedziałam, jak teściowa by postępowała.
Kiedy dowiedziała się, że mam dobrą pracę i dobrą pensję, zaczęła traktować mnie lepiej. Miała domek na obrzeżach miasta, ale nigdy się nim nie zajmowała ani nie dbała o ogród. Powiedziała nam, że możemy tam zamieszkać, jeśli chcemy. Wszystko byłoby w porządku, ale ona nie myślała o naszych potrzebach. Chciała tylko, żebyśmy uporządkowali domek, a potem sprzedała go.
Oczywiście byliśmy zachwyceni tą propozycją. Wyobrażaliśmy sobie, jak możemy w tym miejscu sadzić rośliny i odpoczywać. Rozmawialiśmy z mężem i postanowiliśmy rozpocząć prace naprawcze, aby domek był godny zamieszkania. Zasadziliśmy warzywa i zadbałem o teran. Kiedy teściowa przyjechała zobaczyć dom, nie mogła go rozpoznać. Minęło trochę czasu, a potem poprosiła nas o oddanie kluczy młodszemu bratu.
Zapytaliśmy, dlaczego mu są potrzebne klucze, skoro nigdy nie interesował się domkiem. Okazało się, że chce tam zorganizować imprezę. A potem, gdy jej ukochany najmłodszy syn zorganizował tam biesiadę, teściowa oświadczyła, że zamierza sprzedać domek, ponieważ syn musi się ożenić i potrzebuje pieniędzy. To wszystko bardzo nas zasmuciło. Ja nadal nie mogę się z tym pogodzić, tak samo jak mój mąż.
