Teściowa chciała z nami mieszkać, ale z mężem jej odmówiliśmy. Mieliśmy ku temu poważny powód.

Ja i Igor poznaliśmy się jako studenci. Wynajmowaliśmy nawet razem mieszkanie. Jednak niedługo potem mama męża zaproponowała nam opiekę nad babcią, staruszką o imieniu Halina. Za opiekę mieliśmy dostać potem to mieszkanie. Przez rok zajmowaliśmy się nią, a po jej śmierci, za zgodą całej rodziny, przepisaliśmy mieszkanie na nas. Rok później, po śmierci babci, teściowa przyszła do nas i powiedziała, że skoro mamy mieszkanie, w testamencie przepisuje swojemu młodszemu synowi trzypokojowe mieszkanie, a najstarszemu – garaż. Mój mąż wyśmiał tę decyzję matki, ale nie wdał się w konflikt.

Rok później teściowa wyszła za mąż. Tak mówiła. W rzeczywistości zamieszkała w wspólnym mieszkaniu z bogatym mężczyzną. Był to emerytowany generał, 75-letni facet, który miał stabilną emeryturę, czteropokojowe mieszkanie, dwupiętrowy domek letniskowy i dwa samochody: sedan na miasto i jeep do domku letniskowego. Miałam nadzieję, że zdobędę coś po nim dla mojego najmłodszego syna. Generał nie spieszył się z zawarciem małżeństwa, a nawet z czasem całkowicie odcinał się od teściowej. Teściowa usiłowała zadowolić „męża” jak tylko mogła. W mieszkaniu wszystko było czyste, a obiad zawsze składało się z trzech dań. Domek letniskowy był doskonale utrzymany. Jeśli coś nie podobało się generałowi, natychmiast wskazywał na drzwi. Teściowa jednak mogła pomagać swojemu ukochanemu młodszemu synowi z pieniędzmi od generała.

Takie „ciepłe, rodzinne” życie doprowadziło teściową do ataku serca. Kiedy jeszcze leżała w szpitalu, generał przeniósł wszystkie jej rzeczy do jej mieszkania i oświadczył, że nie potrzebuje niezdolnej do pracy żony. Ja i mój mąż zajmowaliśmy się teściową w szpitalu, a potem została wysłana z powrotem dosszpiala. Po powrocie teściowa oświadczyła, że zamierza zamieszkać z nami. Ani ja, ani mój mąż nie potrzebowaliśmy takiego „prezentu”. Dlatego Igor oświadczył, że będziemy ją finansowo wspierać, ale ona będzie mieszkać ze swoim ukochanym synem. Wielu naszych krewnych nas popierało, ale znaleźli się też tacy, dla których staliśmy się „wrogami”. W szczególności dla młodszego syna z żoną. Jednak ich opinia nas nie obchodzi. Chcieli skorzystać na cudzej pracy, teraz niech zajmą się swoimi sprawami.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem − 6 =

Teściowa chciała z nami mieszkać, ale z mężem jej odmówiliśmy. Mieliśmy ku temu poważny powód.