Teściowa cały czas spędzała czas u nas w domu i zatruwała mnie swoimi radami, więc postawiłam mężowi ultimatum: albo jego matka zostawi nas w spokoju, albo odchodzę na zawsze…

Chodzi o to, że mój mąż dostał część jednorodzinnego domu i postanowił stworzyć osobne wejście, aby nikt sobie nie przeszkadzał. Po ślubie zaczęliśmy żyć w tej części, ale jego matka ciągle do nas przychodziła i nie było nawet jasne, kto jest tutaj gospodynią. Kiedy po raz pierwszy poznałam teściową, wydawało mi się, że będziemy miały dobre relacje, ale niestety, nie podobało jej się, że mój mąż zrobił drugie wejście i ciągle wyrażała swoje niezadowolenie. Teściowa kontrolowała każdy nasz krok, myślałam, że zwariuję, jakby zwracała uwagę na drobiazgi, ale to wszystko mnie denerwowało.

Nie mogłam spokojnie gotować w kuchni, gdyż ona przychodziła i zaczynała udzielać rad, mówić, jak najlepiej coś zrobić. Nie rozumiem, dlaczego nie siedzi w swoim domu i dlaczego myśli, że może zachowywać się jak u siebie. Zadałam to pytanie mężowi i powiedziałam, że nie mogę już tego znieść: albo oszaleję, albo się przeprowadzę. Mężczyzna postanowił zebrać rodziców i porozmawiać z nimi o obecnej sytuacji, powiedział, że nie może tak dłużej być. Aby rozwiązać tę sytuację, mój mąż zaproponował, że sprzeda swoją część, ale teść ostro na to zareagował.

Antoni powiedział synowi, że to hańba i wstyd sprzedać część domu, ale mój mąż nalegał, aby teściowa nie ingerowała w nasze życie. Teściowa natychmiast się zgodziła, powiedziała, że może kupić tę część i że za te pieniądze kupi sobie samochód, i na tym się zdecydowali. Potem dała spokój, ale tylko na chwilę, teraz ciągle przychodzi do nas, aby odwiedzić wnuka i znowu wtrąca się w swoje sprawy. Nie mogę już utrzymywać z nią żadnego kontaktu, myślę, że przekonam męża, żeby rzucił wszystko i żebyśmy się przeprowadzili do innego miasta.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 + 5 =

Teściowa cały czas spędzała czas u nas w domu i zatruwała mnie swoimi radami, więc postawiłam mężowi ultimatum: albo jego matka zostawi nas w spokoju, albo odchodzę na zawsze…