Teściowa była za chora, więc zabrałam ją do nas, ale mój mąż nie był tym zachwycony.

Mój mąż i ja poznaliśmy się przez towarzystwo wspólnych przyjaciół. W tamtym czasie miałam dwadzieścia osiem lat, a mój mąż trzydzieści dwa. Spotykaliśmy się przez kilka miesięcy, a potem zamieszkał u mnie i zaczęliśmy mieszkać razem. Niewiele mówił o swojej rodzinie. Poznałam tylko mamę. Odwiedziliśmy ją kilka razy. Emerytka mieszkała sama na wsi, jej mąż od dawna nie żył. Kobieta jest bardzo miła i serdeczna, uwielbia gotować. Naprawdę jest w tym bardzo dobra. Stałam się fanką jej kuchni, nawet próbowałam gotować w domu, ale jak dotąd mi się to nie udawało. Często przekazywała nam różne rzeczy przez znajomych. Najpierw przysyłała warzywa, potem owoce, a czasem upiekła dla nas ciasto. Teściowa traktowała mnie bardzo dobrze, jak swoją własną rodzinę. Ale jej mąż mówił o niej ozięble.

Tak naprawdę nic mi nie powiedział, więc nie rozumiem ich relacji. Jeśli będzie miał ochotę, sam powie. Kiedyś zadzwoniła do mnie teściowa i poprosiła o przyjazd, bo źle się czuła. To był pierwszy raz. Poprosiła więc o pomoc i pojechałam do niej. Kiedy przyjechałam, leżała w łóżku bardzo słaba i osłabiona. Natychmiast zadzwoniłam po karetkę i zabrali ją do szpitala. Okazało się, że ma poważne problemy z ciśnieniem. Przepisano jej leki i chcieli, aby została w szpitalu przez dwa lub trzy dni, ale wszystkie sale były zajęte. Zdecydowałam więc, że moja teściowa będzie mieszkać u nas, ponieważ nie może codziennie jeździć ze wsi do szpitala, a moje mieszkanie jest bardzo blisko, więc będzie jej wygodnie. Nie spodziewałam się jednak, że mąż tak zareaguje na to. Kiedy weszłyśmy do mieszkania, zawołałam do męża: „Kochanie, zobacz, kto przyszedł do nas.”

Mężczyzna natychmiast podbiegł do nas i gdy zobaczył matkę, rzucił się w ten sposób: „Co Ty tu robisz? Masz swój dom, idź tam i zostaw nas w spokoju! Idź i niech Twoja noga tu już nie stanie!” W ogóle nie rozumiałam, dlaczego tak reaguje, ale było to bardzo nieprzyjemne dla mojej teściowej. Była zdruzgotana i chciała już wyjść. Ale nie pozwoliłam. „Nie dyskutuj, proszę! Proszę uspokój się i wejdź do kuchni.” Potem poszłam do męża i powiedziałam: „Nie masz prawa wyrzucać nikogo z mojego domu. Jak możesz tak postępować z własną matką? Nie wiem, jaka jest Wasza relacja i co się stało, ale ona będzie tu mieszkać, dopóki nie zostanie wyleczona. Tak zdecydowałam i nie ma miejsca na dyskusję. Jeśli Ci się to nie podoba, możesz iść stąd sam!” Wziął kurtkę i wyszedł z domu. Wtedy pomyślałam, że nie chcę mieszkać z mężczyzną, który nie szanuje swojej matki.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden + jedenaście =

Teściowa była za chora, więc zabrałam ją do nas, ale mój mąż nie był tym zachwycony.