Teść zabroniła mi urodzić dziewczynkę, a kiedy to się stało, mąż postąpił z nami jak ostatni łajdak

Wyszłam za mąż bardzo młodo, a mój mąż i ja mieszkaliśmy w domu jego rodziców. Rodzina była patriarchalna i wszystkim kierował jego ojciec. Tak się złożyło, że w ich rodzinie już trzecie pokolenie z rzędu rodzili się tylko chłopcy. Dlatego nie przyjęli mojej córeczki. Uważali, że dziecko jest pewnie ze zdrady, albo ja jestem jakaś „wadliwa”, skoronie mogłam urodzić chłopca. Przez jakiś czas znosili mnie z dzieckiem w swoim domu, a potem…

Poślubiłam mojego kolegę z klasy zaraz po ukończeniu studiów. Nie mieliśmy swojego mieszkania, więc mieszkaliśmy z jego rodzicami. Od pierwszego dnia stało się jasne, w jakiej patriarchalnej rodzinie zaczęłam żyć. Teść decydował o wszystkim i za wszystkich i nikt mu w tym nie przeszkadzał. Właściwie nie stresowało mnie to zbytnio, dopóki nie zaszłam w ciążę. Okazało się, że w rodzinie oczekiwano tylko wnuka. Już trzecie pokolenie z rzędu w rodzinie rodzili się tylko chłopcy. Dziewczyny uważano za gorsze. Nawet mój mąż był pewien, że dziewczyna nie może się urodzić.

Jeśli byłoby inaczej, to żona na pewno trafiła mu się albo „wadliwa”, albo niewierna. Te rozmowy bardzo mnie zasmuciły i postanowiłam omówić wszystko z teściową. Uspokoiła mnie, mówiąc, że sama bardzo się tym martwiła w swoim czasie, ale czas mijał i jeden po drugim urodziła czterech facetów. Więc nie mamy o czym rozmawiać. Najprawdopodobniej ja też jestem tą, która chce chłopca. Jednak urodziłam dziewczynkę. Wszystkie matki cieszą się ze swoich dzieci, a ja gorzko płakałam, gdy wyjawiono mi płeć dziecka, a widok rozczarowania w oczach ojca dziecka był bardzo poniżający. Tak bardzo martwiłam się o moją córeczkę. Na wypisanie ze szpitala teść nie przyjechał. Teściowa i szwagierka oglądały dziecko i czule ćwierkały, ale mąż pozostał obojętny na to wszystko, a w domu nawet nie spojrzał na dziecko. Miałam nadzieję, że później nauczą się kochać moją córeczkę, ponieważ nie była winna niczego, ale czas mijał, nic w ich stosunku do dziecka się nie zmieniło. Wręcz przeciwnie, jej płacz bardzo irytował mężczyzn w domu. Teściowa próbowała mnie wspierać, ale sytuacja w domu pozostała napięta. A pewnego dnia mój mąż po prostu zawiózł mnie do rodziców i tam zostawił. Wciąż czekałam, aż się zopamięta i bardzo się wstydziłam przed rodzicami. Ale rodzice nie zarzucali mi niczego i nie drążyli, tata w ogóle zabronił mi myśleć o mężu.

– Po co ci ten Kretyn-mówił. – Osoba, która zdradziła własne dziecko, zasługuje tylko na zapomnienie. Jeszcze spotkasz normalnego mężczyznę. I wszystko będzie dobrze dla Ciebie i Twojej córki. Tak się stało. Wyszłam za mąż po raz drugi. Z drugiego małżeństwa mam dwóch synów i wszyscy żyjemy razem bardzo przyjaźnie. Z krewnych ojca moją córką interesuje się tylko była teściowa. Daje dziecku prezenty, spotyka się z nią na neutralnym gruncie. Moja córeczka jest bardzo czuła i bardzo mi przykro z powodu jej ojca, który nie wie, czego sam się pozbawił.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × 2 =

Teść zabroniła mi urodzić dziewczynkę, a kiedy to się stało, mąż postąpił z nami jak ostatni łajdak