To wszystko wygląda na typową, banalną sytuację. Jesteśmy małżeństwem już ponad 15 roku. Wydawało mi się, że tworzymy szczęśliwe małżeństwo. Zawsze i we wszystkim byliśmy razem, dogadywaliśmy się razem nie tylko w życiu, ale i w relacjach intymnych. Nagle miesiąc temu dowiedziałam się, że mój mąż ma inną.
Nie było żadnych awantur, w ogóle się nie kłóciliśmy, dlatego tym bardziej byłam zszokowana i załamana. Gdy dowiedziałam się o zdradzie poczułam okropny ból, który zdawał się nigdy nie kończyć. Mąż nie prosił o przebaczenie, nie przepraszał, nie próbował się usprawiedliwiać, tylko po prostu zwalił całą winę na mnie. Według niego to wszystko moja wina. Stwierdził, że zawsze potrafiłam pokazać swój charakterek i postępowałam tak, żeby wyszło na moje, czasem nawet obrażając go i poniżając. Poza tym on się zakochał, a jego nowa wybranka jest czuła, delikatna i ogromnie kobieca w przeciwieństwie do mnie.
Nie zamierzał się jednak do niej wyprowadzić, bo jak stwierdził, nie może zostawić dzieci bez ojca (mamy dwóch synów, po 11 i 13 lat). Nie zamierzał też jednak skończyć z nią związku. Ciągle mają kontakt telefoniczny, spotykają się, ale nie chcę znać szczegółów.
Kiedy poznałam prawdę i popadłam w depresję, próbowałam zrozumieć, dlaczego to zrobił. Znalazłam na to odpowiedź, choć nie od razu. To moje drugie małżeństwo. Rozwiodłam się z pierwszym mężem w niezbyt dobrej atmosferze. Mój pierwszy mąż nie był moim wymarzonym mężczyzną – był słaby, nie potrafił sam podejmować decyzji, podczas gdy ja bardzo chciałam mieć kogoś, na kim będę mogła się oprzeć i liczyć na jego zaradność.
Skończyło się na tym, że się pokłóciliśmy, wyszłam trzaskając drzwiami, a potem zdradziłam go z kolegą z mojej pracy, który od dawna się do mnie zalecał. Mąż dowiedział się o wszystkim i nie wybaczył, ale go rozumiem, sama nie potrafię wybaczyć zdrady. Przez moje zachowanie wtedy się rozwiedliśmy.
Z tamtym kolegą z pracy nie kontynuowałam związku, a potem poznałam przyszłego męża. Mam wrażenie, że teraz płacę za swoje zachowanie z przeszłości i to najwyższą cenę, tracąc małżeństwo. Najbardziej obrzydliwe jest to, że jestem taka sama jak mój obecny mąż, bo kiedyś postąpiłam tak samo, nie myśląc w ogóle o tym, że mogę zranić drugiego człowieka.



