Moja mama urodziła mnie bardzo wcześnie, bo w momencie porodu miała dokładnie 17 lat. Nie znałam swojego ojca – nie było go w moim życiu, a mama nic nie mówiła na jego temat, ja zresztą też niewiele pytałem. Z wiekiem uznałem, że nie ma sensu interesować się osobą, która ma nas gdzieś.
Gdy skończyłem 9 lat, moja mama po raz pierwszy przyprowadziła do domu swojego nowego faceta. Bardzo niechętnie go przyjąłem, bo tak naprawdę nie podobało mi się to, że w naszej rodzinie pojawia się osoba trzecia. Byłem typowym, zazdrosnym o mamę dzieckiem, które nie rozumiało potrzeb mojej mamy. Ona wtedy miała 26 lat, a jej ukochany – 30 lat.
Po jakimś czasie z mamą wprowadziliśmy się do domu tego jej faceta i od tej pory miałem nawet swój pokój. Spędzaliśmy we troje naprawdę sporo czasu – chodziliśmy razem na spacery do parku, do kawiarni czy do kina. Powoli zaczynałem widzieć i rozumieć to, że ten facet naprawdę starał się, bym go polubił i to on wychodził z tymi wszystkimi inicjatywami spędzania wspólnie czasu. Mimo tego wciąż wierzyłem, że z mamą nikogo nie potrzebujemy i poradzimy sobie sami.
Mama nagle trafiła do szpitala. Najpierw przeszła operację w szpitalu miejskim. Tydzień później została już wypisana do domu, ale jej stan już poi kilku godzinach od wyjścia ze szpitala się pogorszył. Miała wysoką gorączkę, drgawki, nawet majaczyła. Wujek Patryk (wtedy tak nazywałem partnera mamy) zaczął gdzieś dzwonić, coś załatwiać, a potem zabrał mamę do samochodu na rękach i gdzieś odjechali. Wrócił po kilku godzinach bez samochodu i bez mamy.
Wiele lat później dowiedziałam się, że moja mama musiała przejść jakąś poważną operację, której nie mogli zrobić szybko w szpitalu, więc Patryk zabrał ją do prywatnej kliniki, gdzie udzielono jej pomocy od ręki. Wujek zapłacił w klinice za pieniądze ze sprzedaży samochodu, który w sumie sprzedał dość tanio, bo zależało mu na czasie. Samochód był nowy, kupiony dopiero co w salonie, więc naprawdę był sporo wart, ale wujek w parę godzin się go pozbył, biorąc za niego jakieś grosze. Mama po operacji wymagała dalszej opieki i rehabilitacji, więc wujek wyprzedawał kolejne wartościowe przedmioty, które miał w domu.
Pamiętam, że kiedy moja mama była jeszcze w klinice zapytałem Patryka, co stało się z samochodem na co on powiedział, że zamienił go na zdrowie mojej mamy. To utkwiło mi w głowie i pamiętam to do dziś.
Od tego czasu radykalnie zmieniłem stosunek do niego i zacząłem go nazywać „tatą”. Kilka lat później opłacił mi studia zaoczne, bo na dzienne się dostałem. Ogólnie bardzo mnie we wszystkim wspierał i pomagał, kiedy go tylko o to poprosiłem, a nawet robił to i bez mojej prośby. Szkoda, że gdy pojawił się w moim życiu na samym początku tak źle do niego podchodziłem, bo on od początku zachowywał się jak mój tata. Pomagał mi w lekcach, wyciągać na mecze piłki, zabierał na wycieczki. Tym wpisem chcę mu więc podziękować za to wszystko i powiedzieć: tato, kocham Cię!

