Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają rewelacyjnie — Historia Lili, która po zdradzie męża w wieku czt…

Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają świetnie

Lidia bardzo przeżywała zdradę męża. W wieku czterdziestu lat została sama, córka studiowała na uniwersytecie w Krakowie. A Andrzej dwa miesiące temu wrócił z pracy i powiedział:

Odchodzę od ciebie, zakochałem się.

Jak to? W kim? zdziwiła się żona.

No tak, jak faceci odchodzą od żon. Zakochałem się w innej, dobrze mi z nią, przy niej o tobie zapominam całkowicie. Nawet nie próbuj mnie przekonywać, wszystko już postanowiłem odpowiedział Andrzej tak zwyczajnie, jakby nic wielkiego się nie stało.

Szybko się spakował i wyszedł. Dopiero później, analizując wszystko, Lidia zrozumiała: mąż decyzję podejmował stopniowo, powoli zabierał rzeczy, a tamtego dnia tylko wrzucił całość do walizki i zamknął za sobą drzwi.

Lidia płakała, zamknęła się w sobie i uznała, że nic dobrego jej już w życiu nie spotka. Wydawało się jej, że życie się skończyło albo po prostu zatrzymało. Nie miała ochoty nikogo widzieć ani z nikim rozmawiać, a telefon ciągle dzwonił. Dzwoniła córka, dzwoniła przyjaciółka, odpowiadała półsłówkami i szybko się rozłączała. W pracy też nie chciała wdawać się w rozmowy z współpracownikami. Jedni patrzyli na nią ze współczuciem, inni złośliwie.

Lidia miała jeszcze nadzieję:

Może Andrzejowi znudzi się ta, dla której mnie zostawił, wróci, a ja mu wybaczę i przyjmę go z powrotem. Przecież kocham go.

W niedzielę Lidia obudziła się, jak zwykle wcześniej, ale nie chciało jej się wstawać, nie miała dokąd się spieszyć. Jednak w końcu się podniosła. Około jedenastej zadzwonił telefon.

Komu się chce mnie dzwonić od rana, nie chcę z nikim gadać pomyślała, nie odebrała, ale rzuciła okiem na wyświetlacz numer nieznany. Może to Andrzej, zgubił telefon albo mu ukradli i ma nową kartę pomyślała nagle. Może zdecydował się wrócić, powinnam była odebrać.

Zanim podjęła decyzję, telefon znów zadzwonił.

Halo, halo powiedziała głośno.

Witaj usłyszała wesoły, kobiecy głos.

Halo, kto to? zapytała Lidia zniechęconym tonem.

Lidka, to ty? Co się dzieje z twoim głosem, nie poznajesz starej koleżanki? To ja, Krysia.

Lidia była rozczarowana, bo liczyła na głos Andrzeja.

No i?

Lidka, to na pewno ty? Wszystko w porządku?

Nie w porządku odpowiedziała i rozłączyła się, łzy same płynęły po policzkach.

Usiadła na kanapie, próbując się uspokoić. Po chwili ktoś zadzwonił do drzwi. Lidia zerwała się, znów ta irracjonalna nadzieja.

Może Andrzej się rozmyślił pomyślała, podeszła i otworzyła drzwi.

Cześć wesoło przywitała się atrakcyjna kobieta, w której Lidia ledwo poznała swoją dawną koleżankę z liceum, Krystynę.

Była zadbana, z wyrazistą szminką na ustach, modnie ubrana i otaczał ją piękny zapach perfum, który od razu poprawił Lidii humor. Po maturze Krysia wyjechała na studia do Warszawy i od tamtej pory widziały się tylko raz, piętnaście lat temu. W szkole były blisko, razem wychodziły na dyskoteki, spotykały się z chłopakami i dzieliły się sekretami.

Krysia, ależ ty pięknie wyglądasz wyrwało się Lidii.

Cześć, kochana. Ja zawsze tak wyglądałam, to z tobą krytycznie spojrzała na Lidkę z góry do dołu No co, wpuścisz mnie do mieszkania czy?

Wchodź niechętnie odsunęła się Lidia.

Krystyna nie przyszła z pustymi rękami. Szybko weszła do kuchni, wyciągnęła z torby butelkę hiszpańskiego wina, ciasto i pomarańcze.

Dawaj kieliszki, świętujemy spotkanie. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio rozmawiałyśmy. Sto lat temu trajkotała Krysia, Lidia nie przerywała, postawiła dwa kieliszki na stole, pokroiła ciasto.

Krystyna bez dalszych pytań otworzyła wino, nalała wino do kieliszków, wzniosła toast:

Za spotkanie i wypiła, Lidia patrząc na nią, również opróżniła kieliszek.

Przy drugim kieliszku Krysia zaproponowała toast za nie. Po nim Lidii nagle zachciało się wyrzucić z siebie wszystko. Nakumulowało się. Krystyna słuchała w milczeniu, a na koniec tylko wzruszyła ramionami.

Boże, Lidka, myślałam, że naprawdę spotkała cię jakaś tragedia.

A to nie jest tragedia? Ty nie zrozumiesz, ciebie mąż nie zostawił smutno powiedziała Lidia.

No coś ty! To ja rzuciłam mojego, kiedy dowiedziałam się, że romansuje z młodą. Od razu sprawa rozwodowa, nawet nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Myślał, że będzie się zabawiał, a ja nie zauważę

A może go nie kochałaś?

I owszem, kochałam mówiła Krystyna ale nie znoszę, gdy ktoś mnie rani. Od takiej miłości trzeba się uwolnić. Jeśli ktoś zdradza, to nie miłość.

Chryste, Krysia, jak ty to prosto stawiasz.

Tak. To ty wszystko komplikujesz, zresztą zawsze taka byłaś. A gdzie twoja córka?

Studiuje w innym mieście, mieszka u ciotki.

Rozumiem. Twój Andrzej zostawił i ciebie, i waszą córkę, a ty się jeszcze zamartwiasz.

Ale ja go kocham

Daj spokój, Lidka, trzeba cię wyleczyć. Masz ciężką depresję.

A jak mnie wyleczysz? Tabletki nie pomogą.

Jakie tabletki, kobieto! Na twoje zgryzoty pomagają stare, sprawdzone metody: zmiana wizerunku, zakupy, nowa miłość.

Uuu, Krysia jęknęła.

Zbieraj się, jedziemy do galerii, potem fryzjer zadecydowała Krysia wesoło i żadnych wymówek. Masz trochę pieniędzy? Jakąś rezerwę?

Rezerwę? Mam, oszczędzaliśmy z Andrzejem na nowy samochód.

Andrzej przeżyje, niech się cieszy, że zabrał starą furę. Musisz złożyć papiery rozwodowe i przestać pokładać w nim nadzieje. I broń Boże go nie wybaczaj… A chcesz, to jeszcze podzielimy się starą furą po połowie.

Niech już ma, niech się udławi odpowiedziała nagle Lidia, machając ręką. Krysia, wróciłaś na stałe z Warszawy? Nic nie powiedziałaś.

Na stałe, nie chcę tam żyć A ty się przebieraj, ruszamy do sklepów. A właśnie, dzwoniła do mnie Rita Pietrzak i powiedziała, że za tydzień mamy spotkanie klasowe, więc idziemy razem. Wielu będzie, a niektórzy nasi chłopcy już po rozwodach. Warto rzucić okiem. Pamiętasz, jak Witek za tobą biegał od siódmej klasy?

Boże, Krysia, po co komu taka stara baba jak ja?

Przestań, Lidka! Tak o sobie nie myśl. Trzeba siebie kochać i rozpieszczać. Zrobimy z ciebie młodą klacz! śmiała się przyjaciółka, wychodząc z mieszkania. A znałaś moją ciotkę Kaśkę, mieszka niedaleko twojej mamy? Już piąty raz wychodzi za mąż, nie umie wybrać między dwoma panami.

Po wszystkim Lidia nie poznawała się w lustrze.

Niesamowita metamorfoza dziwiła się sobie zupełnie inny kolor włosów, bardzo krótka fryzura, nigdy nie myślałam, że będzie mi w tym lepiej. Młoda i piękna. No i ta Krysia dobrze, że mnie wzięła w obroty, bo bym tu skisła.

Spotkanie klasowe odbyło się w kawiarni, wyszli prawie wszyscy, kilku zabrakło, bo nie mogli dojechać. Wielu Lidii nie poznało, a Wiktor poważny, pewny siebie mężczyzna patrzył tylko na nią.

Lidka, nie poznałem cię od razu, jaka piękna się stałaś, nawet bardziej niż w szkole! Zawsze mi się podobałaś, ale wybrałaś Andrzeja z równoległej klasy A gdzie on?

Nie ma go, zostawił mnie uśmiechnęła się lekko Lidia.

Zostawił? Ale takich kobiet się nie zostawia zdziwił się szczerze Wiktor.

Widać się zostawia, ale wyszło mi to na dobre.

Nawet nie mam wątpliwości, Lidka. Też jestem po rozwodzie, dwa lata. Niby dobrze się układało, mam firmę, mamy wspólnego dorosłego syna. Ale dwa lata temu miałem kłopoty w biznesie, żona nazwała mnie nieudacznikiem i poszła do młodszego, chyba bardziej zaradnego. Odbudowałem wszystko w rok, teraz idzie mi znacznie lepiej.

po dwóch miesiącach Lidia chodzi z Wiktorem
Minęły dwa miesiące. Lidia spacerowała z Wiktorem po Bulwarach Wiślanych, wracali z teatru i chcieli przejść się nocą po Warszawie. I nagle… Lidia zobaczyła idącego z naprzeciwka Andrzeja był wyraźnie chudszy, pewnie spacerował, ale sam. Były mąż chyba jej od razu nie poznał.

Chyba źle go karmi ta jego nowa pomyślała.

Andrzej przeszedł obok, spojrzał Lidii w oczy, miał w nich pytanie: to ona czy nie ona? Minęli się, ale nagle usłyszała:

Lidia?

Powoli się odwróciła, uśmiechnęła i powiedziała:

O, cześć, to ty Poznaj to Andrzej, mój były mąż zwróciła się do Wiktora.

Cześć, nie poznałem cię odpowiedział Wiktor, a ja jestem przyszłym mężem Lidii.

Andrzej zaniemówił, a Lidia sama była zaskoczona, bo Wiktor jej jeszcze niczego nie proponował.

Jak się masz? radośnie zapytała Lidia byłego.

No w porządku odpowiedział ale zmieniłaś się! Świetnie wyglądasz.

Lidia znów się uśmiechnęła, złapała Wiktora za rękę i powiedziała:

Bo szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają świetnie.

Czyli wszystko u ciebie dobrze wydukał Andrzej.

Jasne, a będzie jeszcze lepiej i odwróciwszy się, ruszyła z Wiktorem przez miasto, czując na plecach palące spojrzenie byłego męża.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − 5 =

Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają rewelacyjnie — Historia Lili, która po zdradzie męża w wieku czt…