Obok nas mieszka staruszka o imieniu Julianna. Jest samotna, ma dzieci, ale mieszkają daleko, a mąż zmarł dawno temu. Sama ma już prawie 100 lat, więc jest naprawdę sedziwą damą. Kiedy tylko wprowadziliśmy się tutaj od razu nawiązaliśmy kontakt ze staruszką, bo wydawała się być bardzo miła i rozmowna. Szczególnie lubiła rozmawiać o życiu.
Szczerze mówiąc, ja sam nie jestem jakoś szczególnie rozmowy i nie lubię takich życiowych tematów, dlatego nie za często uczestniczyłem w takich rozmowach i musiała jej wystarczyć moja żona. Ta bardzo lubiła rozmawiać, a Julianna przypadła jej szczególnie przypadła do gustu. Od tamtej pory często się spotykają, rozmawiają i głośno dyskutują na każdy temat, który im wpadnie.
Jakiś czas temu zacząłem zauważać, że moja żona coś ukrywa. Przynosiła zakupy do domu, ale z paragonu wynikało, że kupiła więcej rzeczy, których jednak nie było. Mówiła, że pewnie źle coś naliczyli i to niebawem wyjaśni, ale sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie, dlatego ciągle wracałem do tego tematu. Pewnie ktoś sobie pomyśli, że się czepiam, że może żona coś sobie kupiła, coś może zgubiła albo z jeszcze innego błachego powodu ilość rzeczy się nie zgadza. Dobrze, jeśli to byłaby jedna rzecz albo dwie, to rozumiem, ale tego było znacznie więcej!
Żona w końcu się przyznała i wyznała prawdę. Powiedziała, że robi zakupy sąsiadce, bo zrobiło jej się żal tej staruszki. Ciężko jej samej robić zakupy, tym bardziej, że ostatnio złamała rękę i większość emerytury wydała na leki, a teraz ceny produktów tak mocno się podniosły, że na nic jej nie było stać.
Byłem trochę zdziwiony, że żona mi nic nie powiedziała, przecież bym zrozumiał. Żona jednak powiedziała, że bała się, że pomyślę sobie, że coś kombinuje i bym jej nie uwierzył. Bała się też, że zabronię jej kontaktować się z Julianną, ponieważ często mam tendencję do przesadzania i mówienia, że na pewno ktoś chce nas finansowo wykorzystać, gdy tylko poprosi nas o pomoc i to czas, by się odciąć od danej osoby. Żona bardzo lubi sąsiadkę i nie chciałaby urywać z nią kontaktu, a poza tym wierzy, że Julianna jest z nami szczera.
Wstyd mi, że doprowadziłem do takiej sytuacji, że własna żona nie powiedziała mi o czymś takim i musiała przede mną ukrywać ten fakt, chociaż sama nie robiła nic złego. Ona okazała się być niezwykle dobrą i uczynną osobą, a ja… Wiele muszę zmienić w swoim zachowaniu jak i w odnoszeniu się do ludzi, bo jak widać z łatwością przychodzi mi osądzanie innych. To dla mnie niezwykle ważna lekcja.
