Moja przyjaciółka Wanda miała dwóch synów. Starszy nazywał się Darek, a młodszy Sebastian. Zawsze mieli bardzo dobre relacje. Synowie chętnie we wszystkim pomagali ojcu, który był już w podeszłym wieku i był schorowany. Później Darek ożenił się i młodzi wyjechali na podbój stolicy. A potem Sebastian zbudował swoją rodzinę, ale pozostał z rodzicami. Niemal natychmiast po ślubie starszego syna, mój ich ojciec Piotr zmarł. Ale jego żona, a moja przyjaciółka, została z Sebastianem. Kiedy kobieta była już słaba i nie mogła samodzielnie zajmować się różnymi sprawami, syn zaproponował jej napisanie pełnomocnictwa na jego imienię, aby mógł się tym wszystkim teraz zajmować. Matka się zgodziła. Sebastian regularnie co miesiąc płacił za media, ale sześć miesięcy później nagle oświadczył matce, że jest właścicielem mieszkania i kazał jej opuścić dom.
Kobieta była zszokowana, gdy zobaczyła dokumenty o tym świadczące. Okazuje się, że Sebastian podmienił wtedy te dokumenty i podsunął jej te na swoje nazwisko. Postanowiła walczyć i po prostu się nie poddawać, dlatego podała syna do sądu. Na rozprawie Sebastian przyniósł wszystkie podpisane dokumenty i opłacone pokwitowania. Ponadto zapewniał sąd, że kiedy matka twierdziła, że jest chora, była całkowicie w pełni sił i tylko chciała go wykorzystać. W rezultacie wygrał sprawę i natychmiast dzień po decyzji sądu, starannie spakował wszystkie rzeczy matki w walizkach i poprosił ją o opuszczenie domu.
Kobieta zdecydowała przenieść się do starej chaty na wieś, w której kiedyś mieszkali jej rodzice. Nie było żadnych udogodnień takich jak chociażby kanalizacja. Nawet woda musiała być noszona ze studni. Ale gdy tylko nstarszy syn dowiedział się o tym, co się stało, porzucił wszystko w stolicy i wraz z rodziną przeprowadził się do niej. Teraz nie jest sama i na szczęście przeżywa swoje ostatnie lata wśród bliskich.




