Jestem na emeryturze i od dawna mierzę się niestety z pewnym problemem w mojej rodzinie. Mam córkę i dwóch synów. Starszy syn jak i moja córka są już po ślubach i mają dzieci ,a młodszy syn ma dopiero 17 lat.
Jeśli chodzi o moje starsze dzieci, to nie było z nimi problemu. Nawet w okresie nastoletnim nie przeżywali jakiegoś okresu buntu i przeszli go spokojnie, niestety moje najmłodsze dziecko ma na odwrót. Mojego syna aż nosi i to głównie z powodu miłości, która go ogarnęła i zabrała mu wręcz zdrowy rozsądek.
Niestety, żeby tego było jeszcze mało, to jego dziewczyną nie jest jego rówieśniczka, a kobieta już dorosła, starsza o 5 lat. Przez to opuścił się w nauce i mówi, że na studia i tak się jakieś dostanie, bo liczy się matura, a jemu nie jest potrzebny dyplom z wyróżnieniem.
Mieszkamy na wsi i mamy swoją ziemię, ciężko pracujemy. Przez ostatnie lata młodszy syn nam bardzo pomagał przy sianiu i przy zbiorach, ale teraz nie ma co na niego liczyć. Wszystko muszę robić głównie sama, bo mąż jest bardzo schorowany – ma chory kręgosłup i nie jest w stanie za długo pracować w pozycji stojącej ani się schylać. A najmłodszy syn – jak już wspomniałam – nie chce nam już pomagać. Mówi, że nie ma czasu. A na co poświęca ten cały czas, skoro nie na pomoc rodzicom ani nie na naukę? Oczywiście na ukochaną, z którą spędza każdą wolną chwilę.
Jego dziewczyna już pracuje, wynajmuje mieszkanie i tam zwykle spędzają czas. Ostatnio to już w ogóle go prawie nie widujemy i praktycznie cały miesiąc dzień w dzień u niej nocował. Teraz czasami się zastanawiam, czy on jeszcze z nami mieszka, czy już przeniósł rzeczy i zamierza się do niej przenieść na stałe.
Zupełnie nie rozumiem, co taka kobieta widzi w 17-latku. Nie ma jeszcze skończonej szkoły, nie pracuje, nie zarabia, nie ma nic swojego. No i jest jeszcze dzieckiem! Boję się, że ta kobieta złamie mu serce i mój syn będzie cierpieć. Obawiam się, że sobie z tym nie poradzi.
Syn już wydał na nią wszystkie swoje oszczędności, bo chciał jej zaimponować i zabierał ją to tu, to tam na randki. Wszystkie pieniądze, które oszczędzał na prawo jazdy, przeznaczył w końcu na nią.
Tyle razy już próbowałam o tym porozmawiać z synem, ale i tak nie ma skutku.
Jak wytłumaczyć synowi, że powinien znaleźć sobie kogoś w swoim wieku? Jak wybić mu z głowę tę chorą miłość? Poradźcie.

