Weronika przygotowywała się na przybycie jedynego syna. Stefan był dla niej całym światem, a zdążyła za nim zatęsknić, gdyż służył daleko od domu i praktycznie nie przyjeżdżał. Ale jego służba dobiegła końca, więc mógł wrócić na wieś. Upiekła jego ulubione ciasto i kupiła smakołyki. W oczekiwaniu na syna, usiadła przy stole. Stefan wrócił wieczorem, ale nie sam – towarzyszyła mu kobieta z chłopcem. Weronika była bardzo zaskoczona.
Wówczas Stfpan pospieszył wyjaśnić matce sytuację. Opowiedział, że spotkał Igę na stacji kolejowej, kiedy wracał do domu. Dziewczyna znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Mąż wyrzucił ją z domu, miała pojechać do rodzinnej wioski, ale nie było pociągu. Miała spędzić noc na stacji kolejowej, a Stefan zaprosił ją do swojego domu. Weronika przyjęła gościa przychylnie, poczęstowała, przytuliła. Później okazało się, że nie ma dokąd wrócić, ponieważ dom w wiosce spłonął. Chciała tam pojechać, aby spróbować znaleźć schronienie u znajomych.
Stefan i Weronika bardzo polubili dziewczynę, więc zaproponowali, żeby została u nich. Mały Staszek szybko się zaaklimatyzował, wkrótce zaczął nazywać Stefana „ojcem”, mimo że Iga powiedziała mu, że Stefan nie jest jego biologicznym tatą. Nie było uczucoa między Igą a Stefanem, żyli jak współlokatorzy. Iga pomagała w pracach domowych Weronice. Ale po dwóch latach Stefan zdał sobie sprawę, że nie może żyć bez Igi. Oświadczył się jej, a ona się zgodziła. Teraz są razem i są szczęśliwi. Nie jest jasne, jak potoczyłby się ich los, gdyby Stefan nie pomógł jej wtedy na stacji kolejowej.
