Zawsze lubiłam Andrzeja, syna przyjaciółki mojej mamy. Za każdym razem, gdy nas odwiedzali, on ciągle się na mnie gapił. Mówiłam o tym mamie, a ona powiedziała:
– Może więc pójdziesz z nim na randkę? – zapytała kiedyś mama.
– Nigdzie z nim nie pójdę, daj spokój – odpowiedziałam.
– To dobry chłopak, więc jeśli w końcu odważy się i zaprosi Cię na randkę, to koniecznie daj mu szansę – poradziła mi mama.
Być może mama ukartowała to ze swoją przyjaciółką, a być może to po prostu zbieg okoliczności, ale Andrzej faktycznie zaprosił mnie niebawem na randkę. Postanowiłam posłuchać mamy i dać mu szansę. Z Andrzejem wybraliśmy się do Energylandii, bo mieliśmy blisko, a poza tym ja bardzo lubię takie rozrywki, które dostarczają adrenalinę.
– Chodź, to wygląda super, chodźmy na tę kolejkę! – zaproponował mi chłopak.
– Jasne, tylko nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że to będzie naprawdę „ostra” przejażdżka – ostrzegłam.
– Wiem wiem, ale to nic, bo ja właśnie lubię kolekcjonować mocne wrażenia – Andrzej nie miał z tym problemu.
Ustawiliśmy się więc w kolejce i już po kilku minutach siedzieliśmy w ekstremalnej kolejce górskiej. Już na pierwszym ostrym zakręcie chłopak był blady jak ściana. Zapytałam go, czy wszystko w porządku, ale nie odpowiedział, tylko blady wybałuszał oczy.
Widać było, że jednak nic nie jest w porządku. Nagle Andrzej odwrócił się do mnie cały blady, a potem zwymiotował prosto na moją sukienkę. To był najgorszy moment w moim życiu.
Facet potem wstydził się tego, co zrobił, a ja byłam po prostu zniesmaczona.
Po tej randce już nigdy nie odwiedził nas ze swoją mamą.



