Proszę, abyście mnie zrozumieli i nie potępiali. Zdaję sobie sprawę, że nie mogę ubiegać się o tytuł najlepszej matki na tym świecie, bo nie udało mi się dobrze wychować swojego syna. Mam siedemdziesiąt lat, moje dziecko obecnie ma trzydzieści osiem lat.
Mój Adaś ma już własną rodzinę, a nawet dziecko – siedmioletnią Basię. Jesteśmy praktycznie sąsiadami, bo mieszkamy w sąsiadujących ze sobą blokach. Niestety, od roku nie mamy praktycznie żadnego kontaktu ze sobą. Wydaje mi się, że mój syn chowa do mnie urazę. Tyle razy próbowałam się dowiedzieć, o co mu chodz, pytałam zarówno jego wprost, jak i moją synową, ale wszystkie te próby nie przyniosły skutku i do dzisiaj nie mam odpowiedzi.
Mój syn miał bardzo ciężkie dzieciństwo. Był chorowitym dzieckiem, które sporą część czasu spędzało w szpitalach, a do tego jego ojciec zapił się, gdy miał 3 latka. Ja jednak zawsze byłam przy nim mimo, że wychowywałam go sama i aby nas utrzymać, miałam dwie prace. Później, kiedy syn miał jakieś 10 lat, ponownie wyszłam za mąż i było mi nieco lżej. Niestety, syn nie mógł zaakceptować mojego nowego partnera, przez co stosunki między nimi nigdy nie były poprawne. Oboje się ignorowali i udawali, że siebie nie widzą.
Musiałam więc odgrywać rolę nie tylko matki, ale i ojca. Walczyłam na jego dalszym etapie życia z jego uzależnieniem od narkotyków, jak i złym towarzystwem, które go w to wszystko wciągnęło. Nie chcę powiedzieć, że jestem ideałem i wzorem do naśladowania, ale przynajmniej starałam się, aby moje dziecko wyrosło na przyzwoitą i rozsądną osobą oraz miało dobre wzorce. Nasza relacja w pewnym momencie zupełnie się popsuła.
Kiedyś poprosiłam go o pomoc przy komputerze. Robiłam to dosyć często, bo sama po prostu nie umiem sobie do końca poradzić z tą nową technologią. Gdy poprosiłam go o to tym razem, w końcu się wkurzył i powiedział, że chyba mi się nudzi i sprawia mi przyjemność zawracanie mu głowy, bo już dawno mogłabym się tego wszystkiego nauczyć i nie prosić go o pomoc.
Wtedy przestaliśmy się kontaktować. Nie odbiera telefonów, nie otwiera mi drzwi, nawet z wnuczką się nie mogę widywać. Synowa jedynie nieco ostatnio ustąpiła i nawet ze mną porozmawiała, ale gdy ją zapytałam o to, co może być powodem takiego zachowania Adama, ona mówi, że nie zamierza się wtrącać, bo to nasza rodzinna sprawa.
Staram się jakoś z tym żyć, ale codziennie modlę się o to, by mój syn się opamiętał. Codziennie wysyłam mu SMS-y, ma ode mnie mnóstwo nieodebranych połączeń, ale nie odbiera.
Nie wiem, co mam zrobić. Myślałam, że w końcu znudzi mu się to obrażanie i będzie normalnie, ale nie – przestał się całkowicie ze mną kontaktować.
Co mam zrobić, żeby chciał mnie wysłuchać?
Osobiście bardzo dobrze traktowałam moją mamę i pomagałam jej aż do ostatniego dnia jej życia. Bardzo ją kochałam, a mój syn to wszystko widział i także pomagał. Nie wiem, skąd u niego takie zachowanie…

