Mój syn nie chce dorosnąć. Niestety teraz zdaję sobie sprawę, że to wina moja i mojego męża, bo nie nauczyliśmy go samodzielności i nie wsparliśmy go w odpowiednim momencie, aby chciał stać się niezależną osobą. Teraz syn ma 26 lat i wygląda na to, że na tyle mu z nami dobrze, że nie zamierza się od nas wyprowadzać.
Przyznaję, że kiedy miał 15-19 lat to nawet cieszyliśmy się, że spędza czas głównie w domu. Baliśmy się, że jeszcze będzie się gdzieś włóczył i wpadnie po prostu w złe trowarzystwo. W końcu jednak stało się tak, że nie miał żadnych rówieśników i nie miał ani dobrego, ani złego towarzystwa, żadnego. Większość czasu spędzał sam w swoim pokoju. Albo oglądał filmy na laptopie, albo na nim grał w jakieś gry. Teraz zresztą nie jest jakoś inaczej, oprócz tego, że pracuje, ale robi to zdalnie, więc praktycznie nie wychodzi z domu. Nie ma jakiegoś ciekawego hobby, nie interesuje się też interekcjami z innymi ludźmi, a w szczególności z dziewczynami. Myślę, że on nawet nie planuje założyć rodziny ani być w jakimkolwiek związku.
Czasami syn wychodzi z mieszkania, ale tylko po to, żeby iść do kina. Ot, to cała jego socjalizacja, chociaż ciężko do końca to tak nazwać, bo czy można kogoś poznać idąc na film?
W ogóle na niczym mu nie zależy. Nawet tę pracę, którą ma, wybrał głównie ze względu na to, że jest zdalna. Nie ma w niej szansy awansować, zarabiać lepiej, bo już od lat robi to samo i płacą mu prawie tak samo. Kwota, którą zarabia sprawia, że na pewno nie miałby nawet możliwości się od nas wyprowadzić i coś wynająć.
Widzę, że to ciągle dzieciak. Interesują go tylko gry komputerowe, komiksy, zamawia też jakieś kolekcjonerskie maski. Czy takie zainteresowania mają dorośli mężczyźni? W ogóle nie jest przystosowany do życia w społeczeństwie. Nie wiem, co mam zrobić, jak go przekonać, żeby zmienił swoje życie?
Przecież nie będziemy z mężem żyć wiecznie, a wtedy on sam na pewno sobie nie poradzi.
