Mam wspaniałą synową: to kreatywna osoba, doskonale rysująca i pisząca wiersze. Jednak tacy ludzie zazwyczaj bywają niechlujni i zarozumiali. Nie znosi krytyki kierowanej w jej stronę. „Twórczy chaos” – tak synowa opisuje stan swojego mieszkania. W kuchni widać ślady tłuszczu, a w całym domu brudne podłogi, mnóstwo porozrzucanych rzeczy i ogólny nieład. Kiedy oferuję swoją pomoc, ona odmawia. Mój syn jest taki sam jak moja synowa. Niczego nie dostrzega. Mogą spokojnie żyć w takim nieładzie i mówić, że są do niego przyzwyczajeni.
Jednak sprawa dotyczy tego, że czasem ich przyjaciele i koledzy odwiedzają ich, widząc, w jakim bałaganie żyją. Goście się pojawiają, a ja jestem z nimi. Gdy zobaczyłam elementy prania i sprzątania, poczułam się źle: kawałek szmatki i mydło do prania, najtańszy proszek i soda do mycia naczyń. Jak można było kupić takie środki? Usprawiedliwiają się, twierdząc, że kupowanie wielu różnych produktów to strata pieniędzy, lecz myślę, że to raczej wynika z ich lenistwa. Postanowiłam ich więc nauczyć.
Nadeszły święta, więc pomyślałam, że dam im oryginalny prezent. Zdobyłam duże pudełko i włożyłam do niego wszystko, co było potrzebne do sprzątania mieszkania. Kiedy synowa otworzyła pudełko, jej reakcja była negatywna, a na każdą butelkę patrzyła z desperackim spojrzeniem. Odwróciła się od prezentu i nie zaoferowała nawet herbaty. Odwróciła się ode mnie plecami i wróciła do swojej pracy. Wyszłam. Wieczorem odezwał się do mnie mój syn. Okazało się, że synowa była mocno obrażona. Zdecydowaliśmy się przestać do nich chodzić. Po naszej rozmowie z synem stało się niezręcznie.
