– Stasiu, kupmy przynajmniej niedrogi samochód. I tak ciężko mi z dziećmi, a do tego muszę ciągle jeździć autobusem. Potem do szpitala, potem do parku. Myślisz, że łatwo jest nosić wózek i torbę dwójki dzieci? Często zdarza się, że nie ma miejsca w autobusie i co, teraz mam stać całą drogę z dwójką dzieci?
– Ewa, przestań. Pieniądzy i tak mamy mało, po co drugi samochód?
– Używajmy więc naszego na zmianę.
– Do pracy mam jechać co drugi dzień? Dzieci brudzą mi cały samochód brudnymi rękami, czy muszę go czyścić za każdym razem? Nie, dopóki nie wrócisz do pracy, nie weźmiemy kredytu na nowy samochód.
Taka rozmowa Ewy i Staszka odbywała się prawie co tydzień.
Kiedy okazało się, że Ewa jest w ciąży, sprzedali stary samochód, dodłożyli trochę oszczędności i kupili nowy samochód. Samochód ten był przeznaczony do użytku rodzinnego, ale Staszek postanowił go zabrać i tylko on jeździł nim do pracy. Ewa usłyszała rozmowę telefoniczną męża z siostrą Natalią:
– Natka, oczywiście, weź go. Dzisiaj mam dzień wolny, nigdzie się nie wybieram. Jutro rano przywieziesz go na podwórko.
Wszyscy się zgodzili. Po tych słowach Ewa wbiegła do pokoju i znów zaczęła:
Czyli pożyczasz samochód siostrze na jej osobiste potrzeby, nawet na dwa dni? A co z tym, że nie będziesz miał ochoty spędzić czasu z dzieckiem w dzień wolny? Czy jesteś zbyt leniwy, aby nawet przez jeden dzień zająć się swoimi dziećmi?
W nocy syn dostał gorączkę. Miał zapalenie ucha, a ewa próbowała obniżyć temperaturę każdym możliwym sposobem. Dawała mu tabletki, dużo herbaty, kołysała go na rękach.
Cierpiała całą noc z dzieckiem w ramionach, Staszek za to tylko wypił wodę i znów zasnął. Następnego ranka Ewa zaczęła:
– Musimy pilnie jechać do szpitala, wydaje się, że synowi coś poważnego dolega. Nie czuje się nawet trochę lepiej.
– Wezwę taksówkę.
– Czy ja się przesłyszałam, czy naprawdę nawet teraz nie chcesz pomóc swojemu choremu synowi i jesteś zbyt leniwy lub żal Ci zabrać nas samochodem?
– Nie, po prostu muszę zabrać mamę do jej przyjaciółki po pracy, więc nie możemy wziąć samochodu.
Ewa sama wezwała taksówkę, spakowała swoje rzeczy i odjechała z dziećmi. Wieczorem nie odbierała telefonów od męża, ale wróciła do domu do rodziców. Teraz poważnie zastanowia się nad swoim małżeństwem. Było jej tylko żal dzieci, że mają takiego ojca.

