Wreszcie nadszedł piątek, co oznacza, że dziś przyjedzie Ola, siostra Agaty. Agata nie mogła już siedzieć z dziećmi. Były bardzo aktywne, a Agata była zmęczona, nie mogła już wytrzymać. Agata, siedząc w pracy, myślała, że kiedy siostra wróci, będzie mogła odpocząć. Po chwili zadzwoniła do niej Ola.
– Agatko, ale ja dziś nie przyjadę.
– Jak to nie? Czy w ogóle jesteś poważna?
– Tak, jestem taka zawalona robotą, na nic nie mam czasu…
– Nie dziel się ze mną swoimi problemami, dobrze? Mam naprawdę sporo roboty w ten weekend. Zgodziłam się tylko na dni powszednie, nie na weekendy, żeby pilnować dzieci!
– Agatko, naprawdę nie mogę.
– Wiesz, jakie masz aktywne dzieci? Jestem przez nie bardzo zmęczona.
– Mogę poprosić mamę?
– Oczywiście, ale sądzę, że nie będzie mogła z nimi ciągle spędzać czasu. Wiesz o tym?
– Agatka, bądź cierpliwa. Przestałam pić, szczerze. Robię sobie porządek z życiem.
– Zdajesz sobie sprawę, że przez Ciebie nie mam życia prywatnego, ciągle muszę siedzieć z Twoimi dziećmi. Wkrótce będą nazywać mnie mamą. Na razie nie mogę już mówić.
Aby nie myśleć o Oli, zaczęła pracować. Zacisnęła zęby nad zamówieniem Aleksandra. Zrozumiała już, że jeśli będzie musiała usiąść z dziećmi, nie będzie mogła zakończyćć zamówienia Aleksandra. Pomyślała, że może mama może z nimi usiąść i postanowiła do niej zadzwonić. Nie dzwoniła do niej, odkąd mama ogłosiła, że to Agata zrujnowała małżeństwo jej siostry.
– Agata? – rozległ się zdziwiony głos matki na drugim końcu.
– Tak, mamo, możesz spędzić trochę czasu z dziećmi? Ola nie przyjedzie, a ja mam dużo pracy. – Wiedziałam, że tak będzie. Nie trzeba było mieszać się w sprawy ich rodziny. To Ty jesteś winna.
Agata powstrzymała łzy i po prostu zapytała:
– No dobrze, ale czy teraz pomożesz?
– Co mam zrobić? Pomogę. Po prostu nie u mnie w domu. Mam tu złe warunki.
– Dobrze – powiedziała Agata.
Po krótkiej przerwie zapytała:
– a Ty jak się czujesz, mamo?
Ale ona już się rozłączyła. Ktoś wszedł do salonu. Agata pomyślała, że to stały klient i machinalnie powiedziała:
– Proszę się rozebrać, zaraz będę.
– Lepiej nie – powiedział Aleksander, uśmiechając się.
– Witam! Agata była nawet zadowolona z jego wizyty.
– Witaj, Olek.
– Byłem w interesach i pomyślałem, że nie mam od Ciebie telefonu, a lepiej mieć jakiś kontakt.
Agata wyciągnęła wizytówkę i zarumieniła się:
– Wszystko w Internecie jest, ale swojego osobistego numeru nie podaję klientom.
-Hmm – zamilkł Olek – cóż, dobrze to robisz! Wszystko w porządku? – powiedział, jakby zauważył coś w jej spojrzeniu.
– Wszystko w porządku, tak – powiedziała od razu Agata.
– Wiesz, ostatnim razem, gdy byłem naładowany pozytywną energią po naszym ostatnim spotkaniu. Dzisiaj czuję, że coś jest z tobą nie tak. Uśmiech Ci służy, musisz się uśmiechać!
– Dziękuję – powiedziała Agata, jeszcze bardziej zaczerwieniona.
– Może obejrzysz szkic?
– Oczywiście – powiedział Olek.
– Cudownie, bardzo pięknie.
– A ile ona ma lat?
– Tyle ja – powiedział cicho Olek.
– Czy masz dzieci? Olek się bał. Powiedział więcej; po prostu wziął teczkę i po szybkim pożegnaniu wyszedł.



