Mój ojciec ma młodszego brata Pawła. Kiedy wszystkie pieniądze zamieniły się w zwykłe kawałki papieru pod koniec lat 90., nasza rodzina straciła wartość wszystkich oszczędności. Żyliśmy wtedy bardzo biednie. Moja siostra i ja miałyśmy wtedy 5 i 8 lat. Jestem najmłodszą córką. Wtedy rodzice musieli sprzedać prawie całą nieruchomość za bezcen, aby pojawiły się fundusze na przetrwanie. Wujek Paweł, widząc, przez co my, dzieci, i nasi rodzice musimy przejść, abyśmy nie głodowali, postanowił nigdy nie mieć dzieci ze strachu przed ich losem. Od tego czasu przestał wierzyć władzom i zaczął liczyć tylko na siebie. Udało mu się założyć własny biznes, zaczął dobrze zarabiać, a pieniądze pwymirniał na inne waluty i przechowywał w bankach.
Nawet wtedy mówił, że nikt tu nie będzie czekał z nim z emeryturą i nie chce wyrzucać pieniędzy na wiatr. Więc jego „emerytura” teraz spoczywa w depozytach, skąd będzie mógł ją wypłacić za kilka lat. Wujek Paweł żyje bardzo dostatnio, ma kilka mieszkań, kilka samochodów, jego biznes wciąż kwitnie. Półtora roku temu moja siostra wyszła za mąż. Wujek Marek był jednym z najbardziej szanowanych gości, ponieważ siostra była pewna, że da jej mieszkanie. Jednak wujek wręczył kolejny hojny prezent: wycieczkę nad morze do pięciogwiazdkowego hotelu dla młodych. Zawsze nas kochał. Zastępowaliśmy mu własne dzieci. Zawsze rzucał nam kieszonkowe. Nigdy niczego nie odmówił. Siostra po ślubie nie chciała z nim rozmawiać.
Nigdy nie zadzwoniła z wakacji i nie odpowiadała na e-maile. Kiedy wrócil, po prostu wybuchła płaczem. Okazało się, że spodziewała się nieruchomości w prezencie. Wiedziałem, że wujek ma dużo pieniędzy na rachunkach, myślałam, że prezentem będzie mieszkanie dla młodej rodziny. Kiedy ją uspokoiłam, przypadkowo powiedziałam: „nie wypowiadaj mu tych roszczeń przez przypadek”. Ale spóźniłam się, bo siostra zdążyła już powiedzieć wszystko wujkowi. Potem poszłam do niego przeprosić za siostrę. Wujek nie dał mi nic powiedzieć, powiedział, że przepraszać powinna siostra, a za czyny innych się nie przeprasza. Więc teraz nie komunikuje się z nami od półtora roku. Obraził się. Ale można go zrozumieć. Straciłabym też wiarę w ludzi, gdyby moja rodzina i przyjaciele chcieli ode mnie tylko pieniądze.


