Irena i jej syn Sebastian, mieszkali w niewielkiej miejscowości pod Warszawą. Chłopaka zostawiła żona z dwójką dzieci, matka pomagała mu w wychowywaniu córek.
Do sąsiedniego domu, przyjechała młoda dziewczyna, aby w nim zamieszkać. Kupiła dom od sąsiadów, którzy wyjechali za granicę. Irena wyszła przed dom i zobaczyła piękną, młoda brunetkę. Katarzyna była wysoką kobietą, miała na sobie modną sukienkę, wyglądała jak modelka. Matka zawołała Sebastiana, aby mu pokazać nową sąsiadkę.
– Och, co za dziewczyna! Jaka ładna i zgrabna, chodzi jak modelka. Synu, ożenisz się z taką kobietą, będą Ci wszyscy zazdrościli takiej żony.
– Mamo daj spokój! Już nie dam nabrać się na piękne oczy. Poza tym, która dziewczyna popatrzy na faceta z dwójką dzieci.
Kasia znalazła pracę w miejskiej szkole, jako sekretarka. Irena prowadziła wnuki na lekcje i spotkała dziewczynę, zaczęły rozmawiać:
– Kasiu, mój Sebastian to głupiec. Jeszcze wierzy, że ta jego Aldona, matka jego dzieci, wróci do niego. Kiedy mieszkali w Warszawie, nie wracała nocami do domu, ale on nadal czekał, że ona się zmieni. Przyjechał do mnie z dziećmi dopiero wtedy, kiedy jego żonie odebrali prawa rodzicielskie.
– Mówię mu, żeby ułożył sobie życie z normalną kobietą. Będę szczera moja droga, byłabyś idealną kandydatką na żonę dla Sebastiana i mamą dla jego córek. Widziałam w Twoich oczach, że mój syn Ci się podoba.
Dziewczyna uśmiechnęła się i powiedziała:
– Tak, to prawda, ale on nie zwraca na mnie uwagi, ignoruje mnie, nawet nie odpowiada na moje powitanie. Nic nie mogę zrobić, widocznie jeszcze kocha swoją byłą żonę.
Katarzyna chciała zawalczyć o względy Sebastiana. Wiedziała, że będzie to trudna droga, ale postanowiła pójść na całość. Doskonale wiedziała, że prędzej czy później chłopak się do niej przekona. Zaczęła również walczyć o względy dzieci, dawała im na przerwie smakołyki. Częstowała wszystkie dzieci, bez wyjątku tylko po to, by córki mężczyzny nie wiedziały, że jest nimi szczególnie zainteresowana. Zależało jej na tym, aby ją polubiły.
Sebastian wrócił po południu z pracy i zobaczył, że dziewczyna pomaga jego dzieciom w odrabianiu lekcji.
– Co Ty tu robisz? – powiedział chłopak, zaciskając zęby.
Dziewczyna wpatrywała się w niego trochę wystraszona.
– Nie widzisz? Odrabiamy lekcje. Czy myślisz, że Twoja mama potrafiłaby to robić przez cały rok?
– Kasiu, czy mogę z Tobą porozmawiać?
– Oczywiście, że tak, już kończymy.
Sebastian podszedł do niej i wziął ją za rękę:
– Chciałem Cię prosić, abyś zapomniała o moim złym zachowaniu wobec Ciebie, byłem głupcem. Już jakiś czas jestem samotny w życiu, przyzwyczaiłem się do tego. Byłem już w związku, do dziś nie mogę się podnieść, tak mnie skrzywdzono. Dzieci jednak potrzebują drugiej osoby, opowiadają mi o Tobie w dzień i w nocy, ciągle mają Cię na ustach: „Ciocia Kasia jest taka miła, taka wesoła i robi pyszne placki!
– Pomożesz mi wychowywać córki? Tylko nie chcę się żenić. Nie czuję do Ciebie miłości, tylko szacunek. Patrzę na Ciebie, uśmiecham się, myślę o tym, jakby to było, jakbyś była moją dziewczyną. Problem jednak w tym, że ja nic do Ciebie nie czuję, nawet teraz myślę o matce moich dzieci.
– Wiem, że będzie mi trudno wyrzucić z Twojej głowy pamięć o Aldonie, ona jest silniejsza niż wszystko. Nie będę tego robić na siłę, bo to nic nie da. Wezmę Twoją miłość na kredyt i będę ją spłacać powoli, a potem, jak Bóg da, może mnie pokochasz.
– Kasieńko jesteś super dziewczyną!
Spojrzał na dzieci, a potem zapytał:
– Dziewczynki, czy pójdziemy zamieszkać u cioci Kasi?
– Chodźcie – powiedziała kobieta do dzieci. Każda z Was będzie miało swój pokój i swojego kota. Córki Mężczyzny były podekscytowane i zaczęły się pakować.
„Dziękuję Ci, Boże” – powiedziała matka Sebastiana, która nie wiadomo skąd się pojawiła. Zaczęła błogosławić Katarzynę, potem syna i jego dzieci.
W ten sposób Sebastian zamieszkał z sąsiadką, a jego matka była przeszczęśliwa.
Zima dobiegła końca, a potem nadeszła wiosna. Sebastian i Katarzyna bardzo zbliżyli się do siebie. Nie zdając sobie z niczego sprawy, dziewczyna poszła do lekarza, coś źle się poczuła. Tam doktor zrobił jej test ciążowy, mówiąc:
– Wkrótce urodzi pani dziecko.
– Tak nie może być! – Kasia była zła. Pamiętała jedną chwilę słabości, ale bała się, że Sebastian będzie zły. Wiedziała, że to nie powinno było się wydarzyć, ale poniosła ich namiętność.
Dziewczyna widząc chłopaka na podwórku, była bardzo zestresowana, ale musiała mu powiedzieć.
– Sebastian będziesz zły, jestem w ciąży, wybaczysz mi?
– Ty jesteś moim największym szczęściem! Już od dawna chciałem Cię poprosić o rękę. Bardzo Cię kocham Kasiu! Jesteś najlepszą matką i przyjaciółką na świecie!



