Wczoraj ugotowałam rybę na parze. Okazała się bardzo smaczne, postanowiłam podzielić się z sąsiadką, która często częstowała mnie smakołykami. Wzięłam trochę ryby i poszłam do Julii. Jesteśmy z nią bardzo blisko, kilka razy dziennie chodzimy do siebie na herbatę, kawę, dzielimy się sekretami, plotkami, nowymi przepisami. Kiedy weszłam, Natali usmażyła naleśniki. Zdążyła już usmażyć ich całą górę. Widząc mnie, powiedziałaa: – Och, Magda, jesteś na czas! Usmaż resztę za mnie. Wychodzę za pół godziny, a ja jeszcze nie wzięłam prysznica.
– Dokąd idziesz? Tutaj naleśniki wystarczą na dwa tygodnie. Po co Ci aż tyle? – byłam szczerze zaskoczona, bo naleśników było bardzo dużo.
– To nie dla mnie… Siostra obchodzi urodziny. Poprosiła mnie, żebym upiekła naleśniki.
– A-a … zamiast prezentu? Sprytnie!
– Nie, oczywiście, że przygotowałam prezent. Postawimy naleśniki na wspólnym stole. Jej rodzina je kocha i poprosiła o to. Przetarłam oczy ze zdziewienia, a Julia to zauważyła.Mieszka z dziećmi u rodziców męża. Przed świętami mają w domu prawdziwe zamieszanie.
Dlatego zwykle prosi krewnych o określone potrawy przed świętami. Później ujawniła, że siostra przygotowuje maksymalnie tłuczone ziemniaki, resztę otrzymuje od gości. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć . Kto by pomyślał, że można tak zrobić? W takim momencie nie mogłam zostawić przyjaciółki, bo musiała w pół godziny wziąć prysznic, ułożyć włosy, nałożyć makijaż, ubrać się i wyjść. Oczywiście pomogłam jej, ale w mojej głowie cały czas kręciła się ta sytuacja. Pomyślałam, dlaczego więc gotuję wszystkie rodzaje potraw na moje święta, jeśli mogę poprosić wszystkich gości, aby przynieśli ze sobą po jednym daniu!



