Żebyście dobrze mnie zrozumieli: kocham mojego męża i nigdy nie pomyślałabym, że go zdradzę. Jesteśmy małżeństwem od dwunastu lat. Nie mamy dzieci i jakoś teraz już nie chcę. Przez te lata wiele razem przeszliśmy i stopniowo ochładzały się stosunki między nami. Nie mamy już wspólnych zainteresowań, w weekendy każdy robi swoje, śpimy nawet w osobnych łóżkach.
Pewnego dnia przypadkowo spotkałam mojego byłego chłopaka w kawiarni i stare uczucia odżyły. Spotykałam się z nim dwa lata przed ślubem. Był to przystojnym, młodym mężczyzną o atletycznej budowie, miał niebieskie oczy. To mój ideał mężczyzny.
Przez lata nie zmienił się, ani nie postarzał. Rozmawialiśmy, a potem nie wiem, jak to się stało, ale dotarliśmy do jego domu i przespaliśmy się ze sobą. Tak się wstydziłam tego, co się stało, że zebrałam rzeczy i uciekłam. W domu czekały na mnie straszne godziny samotności. Płakałam i cierpiałam, zadając sobie pytanie: „co ja zrobiłam?”.
Mąż wrócił do domu, niczego nie podejrzewając. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy i jedyne, co przyszło mi do głowy, to zapytać, jak minął jego dzień. Mój mąż był bardzo zaskoczony, ponieważ od kilku lat nie pytałam o to.
– Co się z Tobą stało i gdzie jest moja żona? – zapytał z uśmiechem.
Musiałam kłamać, że mam dobry nastrój. Nasz wieczór zakończył się w sypialni… Wyrzuty sumienia nie pozwalają mi normalnie żyć. Po zdradzie mój każdy dzień jest piekłem. Budzę się w nocy przez koszmary, nie mogę jeść ani pić. Myślę, że wyznanie mężowi prawdy, nawet jeśli nie wybaczy, przynajmniej da mi spokój na duszy. A jeśli wybaczy mi zdradę, a potem będzie wypominał mi to przez całe życie?
Nie wiem, co robić. Najgorsze jest to, że wcale nie żałuję tej chwili zapomnienia…




