Sabina zaprosiła przyjaciółkę w gości i chciała jej przedstawić swojego narzeczonego, ale czuła, że się znają

Julia Marek poznali się w pociągu dalekobieżnym. Wracała do domu od córki, a on z jakiegoś sympozjum. Marek wyglądał całkiem przyzwoicie: ubrany w porządny garnitur, czuć było od niego zapach drogich perfum, miał ubrane modne buty… i rozmowa była ciekawa. Julia zainteresowała się towarzyszem podróży. Marek zadzwonił dzień po przyjeździe i zaprosił ją do teatru. Oboje lubili zarówno samą sztukę, jak i spodobało jej się wzajemne Towarzystwo. Marek i Julia zaczęli się częściej komunikować. Chodzili na wernisaże, premiery filmów… Marek dużo podróżował po świecie, więc znał i dzielił się wieloma interesującymi informacjami. Był elegancki i dawał bukiety. Było im dobrze.

Nie planowali jednak wspólnego życia. Jakoś po pieleniu ogrodu na działce Julia zaczęła odczuwać ból w dolnej części pleców. Marek umieścił ją do szpitala do swojego kolegi, odwiedzał ją. A kiedy została wypisana, odwiedzał dom, nie pozwolił kobiecie na wykonywanie obowiązków domowych. Sam zajmował się sprzątaniem i innymi obowiązkami domowymi. Julia już planowała wspólne życie, ale Marek wyjechał do siebie i przez długi czas nie dawał o sobie znać. Kiedyś jej stara przyjaciółka zaprosiła ją do osiebie. „Będziemy razem, ale przyjdzie jeszcze jedna osoba” – ostrzegła. Siedząc przy stole, przyjaciółki piły kawę. Zadzwoniono do drzwi. Potem do mieszkania wszedł Marek.

– To moja przyjaciółka Julia, a to Marek, mój narzeczony. – Sabina sobie przedstawiła tę dwójkę. Marek i Julia zamarli. Milczenie przerwał Marek.

– Sabina, czy obiecałem Ci coś?

– Nie.

– A Tobie, Julio?

– Też nie.

– Dlatego proszę, obejdźcie się bez wyjaśnienia i awantur.

Wręczył Sabinie kwiaty i opuścił mieszkanie. Po dojściu do siebie przyjaciółki odkryły, że Marek zaczął spotykać się z Sabiną wcześniej niż z Julią. Początkowo Julia była zdenerwowana, ponieważ już planowała wspólne życie z Markiem, a potem pomyślała, że Marek naprawdę jej nic nie obiecał. Troszczył się tylko o nią i nic więcej. Dzięki tej relacji znów poczuła się pożądana w wieku czterdziestu ośmiu lat. Zmieniła się, podmłodniała, poczuła się pewna siebie… Marek już nie dał o sobie znać ani Julii, ani Sabinie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 − osiemnaście =

Sabina zaprosiła przyjaciółkę w gości i chciała jej przedstawić swojego narzeczonego, ale czuła, że się znają