Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie: W nowym miejscu odzyskałam wiarę w innych, miłość i szacunek

Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie W nowym miejscu odzyskałam wiarę w innych, miłość i szacunek

Kiedy trzy lata temu przyjechałem ze wsi do stolicy na studia, nie znałem tam nikogo. Miasta oczywiście też nie znałem. Kobieta, u której wynajmowałem pokój, a którą nazywałem potem ciocią Wiesią, powiedziała mi wtedy: „Spokojnie,chłopcze, pomożemy Ci, będziemy dla Ciebie jak rodzice”.

Ja już od dawna nie mam rodziców mimo tego, że żyją. Pokłóciliśmy się jednak kiedy próbowali mnie rozdzielić z moją dziewczyną Julią, czego nigdy im nie wybaczyłem. Na szczęście babcia pomogła mi w wyjeździe na studia i dawała mi pieniądze na wynajęcie pokoju.

Pierwszego dnia moich studiów ciocia Wiesia poprosiła swojego męża Mietka, żeby zawiózł mnie samochodem do miasteczka studenckiego, abym zobaczył trasę i się jej nauczył. Pamiętam, jak po wykładach czekał na mnie przed wejściem z lodami, bym mógł się ochłodzić w upalny dzień. Kiedy wróciliśmy, ciotka robił jedną ze swoich pysznych zup.

Po 25 lat temu od kiedy mój mąż wyjechał za granicę, ja ze stresu i zmartwień zachorowałam na raka

Następnego dnia poszedłem na zajęcia i słuchałem kolegów i koleżanek ze studiów, jak narzekają na swoich złych wynajmujących i wysokie czynsze, a ja byłem dumny z tego, na jakich ludzi trafiłem. Koledzy nie wierzyli, że istnieją tak dobrzy ludzie, ale ja przekonałem się o tym na własnej skórze.

Nigdy nie zapomnę moich pierwszych Mikołajek w Warszawie, kiedy okazało się, że wujek Mietek przywiózł do mnie moją dziewczynę, z którą się dawno nie widziałem. Przejechał tyle kilometrów, abym mógł się z nią zobaczyć! Takiej troski i oddania nie otrzymałem nawet od własnej rodziny. Julia jest młodsza ode mnie o rok ale tamtego dnia powiedziała mi, że zamierza iść na studia także do Warszawy, a moi „przyszywani” wujkowie powiedzieli, że nam pomogą i będzie mogła także z nami zamieszkać.

Po pierwszym roku studiów wujek Mirek znalazł mi dobrze płatną pracę. Staram się mu odwdzięczać na każdym kroku i małymi gestami pokazywać, że dziękuję za to, co zrobił dla mnie i Julii zarówno on, jak i ciotka Wiesia. Okazało się, że obcy ludzie są mi bliżsi niż własna rodzina i bez nich moje życie na pewno nie wyglądałoby tak samo.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 5 =

Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie: W nowym miejscu odzyskałam wiarę w innych, miłość i szacunek