Moja córka wyszła za mąż bardzo wcześnie, miała 19 lat. Poznała swojego przyszłego męża w sieciach społecznościowych, jak to zwykle bywa. Para była dobra, pasowali do siebie. Przynajmniej tak myślałam. Po ślubie córka przeprowadziła się z mężem do innego miasta, które było oddalone o 9 godzin jazdy. Dlatego nie pojechałam do nich. Czekałam, aż mnie odwiedzą. Ale wiedziałam, że mają dużo pracy, córka zajmuje się wychowaniem dziecka, więc nie obrażałam się, że nie przyjeżdżają.
Moja córka nigdy nie skarżyła się na męża. Wydawało mi się, że mają idealny związek. Jednak pewnego dnia spotkała mnie niespodzianka. Zadzwonili do drzwi, a kiedy otworzyłam, była to moja córka z walizkami i córką. Nic mi nie powiedziała, nie wyjaśniła, dlaczego opuściła męża, po prostu poprosiła mnie, żeby mogła zamieszkać ze mną przez kilka miesięcy. Oczywiście się zgodziłam, ponieważ to moja własna córka. Chodzi o to, że mój mąż zmarł 3 lata temu.
Wstaję wcześnie o 7:00, piję kawę i oglądam jeden odcinek mojego ulubionego serialu, a dopiero potem idę do pracy. Ta procedura daje mi energię na cały dzień. Jednak po przyjeździe mojej córki nie mogę już tego robić, ponieważ moja wnuczka śpi przez bardzo długi czas.
Jakoś się z tym pogodziłam, ale moja córka zaczęła urządzać się w moim domu, wszystko przestawiać, naczynia nie były myte, a ja musiałam za nią wszystko robić. Ponieważ byłam bardzo zmęczona, jakoś źle zareagowałam. Dałam mojej córce wskazówki, żeby znalazła pracę, ale nie reagowała na to w żaden sposób. Potem krzyczałam na nią i powiedziałam, żeby szybko znalazła pracę i opuściła mój dom. Wkrótce znalazła pracę jako kelnerka. Mam nadzieję, że szybko uzbiera pieniądze i wynajmie sobie mieszkanie. To moja córka, kocham ją, ale niestety nie mogę z nią mieszkać.
