Marcin i Anna poznali się na studiach i zaczęli chodzić na randki. Ania nie pochodziła z bogatej rodziny, a rodzice chłopaka byli zamożnymi ludźmi i taką też wymarzyli sobie synową. Marcin postanowił spotykać się z dziewczyną ze względu na wszystko, planował z nią ślub. Kiedy dowiedzieli się o tym jej rodzice, matka przyszła do Anny, do akademika i zaczęła jej grozić i szarpać za włosy, mówiąc:
– Trzymaj się od naszego syna z daleka!
Ania była delikatną dziewczyną i nie potrafiła się bronić. Kiedy Marcin zobaczył ją, w jakim jest stanie, był tak wściekły, że pojechał do domu i pokłócił się z matką. Ojciec wyrzucił go z domu za brak szacunku. Przeprowadził się do akademika i już następnego dnia, złożyli wniosek do Urzędu Stanu Cywilnego. Po otrzymaniu dyplomów, zawarli związek małżeński i przenieśli się do stolicy. Mieszkała tam ciotka Ani i postanowiła im pomagać. Młodzi bez problemu znaleźli pracę i wynajęli mieszkanie.
Rodzice Marcina nie rozmawiali z nim od kłótni. Nie pogratulowali synowi narodzin córki, nawet narodziny wnuka niczego nie zmieniły. Bardzo pomogli im ojcowie i ciotka Ani. Chłopak otworzył sklep, potem drugi, potem kawiarnię, a następnie pracownię krawiecką. Dziesięć lat później, z pomocą rodziców i ciotki Ani, która pomagała im w początkowych wydatkach, kupili mieszkanie. Wkrótce rodzina chłopaka zaczęła nawiązywać kontakt, odwiedził ich jego starszy brat. Młodzi ludzie przyjęli go życzliwie. Później odwiedziła ich też siostra Marcina z rodziną, również bardzo ciepło zostali przyjęci. Byli szczęśliwi, bo w końcu przyszli też jego rodzice. Młode małżeństwo przywitało ich serdecznie, ani razu nie wspomnieli o urazach z przeszłości i wszystko było w porządku.
Pewnego dnia Marcin i Ania wrócili z pracy, a mały synek siedział w łóżeczku i płakał. Okazało się, że teściowa Anny dała mu klapsa, bo nie chciał iść na obiad. Chłopak poprosił matkę, aby nie biła dzieci. Nie broniła się, ale następnego dnia, znów podniosła rękę na dziecko, bo się poskarżyło.
Tego dnia, dziewczyna wróciła wcześniej z pracy i musiała poradzić sobie z tą sytuacją. Kiedy Ania powiedziała teściowej, żeby więcej nie dotykała jej dzieci, ona znów próbowała złapać synową za włosy, ale nie miała pojęcia, że Anna nie jest już delikatną i bezduszną dziewczynką. Chwyciła kobietę za rękę i mocno ją ścisnęła, patrząc jej w oczy, powiedziała:
– Jeśli jeszcze raz podniesiesz rękę na mnie lub na moje dzieci, złamię Ci ją!
Wieczorem Marcin wrócił do domu. Matka poszła się poskarżyć i pokazała na ręce swoje siniaki, ale dziecko podeszło też do ojca i opowiedziało mu, co się naprawdę stało. Mąż Anny zadzwonił do ojca i kazał przyjechać mu po matkę. Zarówno chłopak, jak i jego ojciec wiedzieli, że wina leży po stronie starszej kobiety, więc krzyknęli na nią obydwoje. Mężczyzna nie chciał ponownie stracić syna, ponieważ przez żonę nie rozmawiał z nim przez kilka lat. Matka Marcina w końcu zrozumiała, że musi się zmienić, bo inaczej nie będzie miała już nikogo po swojej stronie.



