Jestem mężatką od prawie 34 lat. Mam dorosłego syna, który ma już własną rodzinę. Mój syn ma 33 lata, a wnuk niedawno skończył rok. Moja synowa ma 27 lat. Szczerze mówiąc, nie dogadujemy się z synową. Życie z nią pod jednym dachem nie było częścią moich planów, a i ona sama nie chciała ze mną mieszkać. Dlatego po ślubie zaczęli mieszkać w wynajętym mieszkaniu. Postanowilli zebrać pieniądze na własną rękę, ale oszczędzanie szło powoli. Żyli dość rozrzutnie . Jeździli nad morze, kupowali nowe gadżety, nowe rzeczy, ponieważ młodzi chcą żyć, a ich pensja nie jest zbyt wysoka. Zauważyłam wszystko, ale milczałam, nie wtrącałam się. Moja synowa zaszła w ciążę. Czekali na pierworodnego, ale nadal mieszkali w wynajętym mieszkaniu, a oszczędności zebrali bardzo mało, nawet nie wystarczyłoby na kawalerkę.
Nie udzielałam ich rad, niech sami to zrozumieją, ponieważ wszyscy uczymy się na naszych błędach. Jeśli ludzie są zadowoleni z wynajmowanego mieszkania, niech tak będzie. Synowa urodziła syna. Nasza radość nie miała granic. Przez pierwsze sześć miesięcy wszystko było w porządku, ale potem syn został zwolniony. Znalazł inną pracę, ale wynagrodzenie było znacznie niższe. Pieniądze się skończyły. Syn poprosił o pomoc na chwilę. Nie odmówiłam. Jak mogę odmówić jedynemu synowi? Opróżniłam pokój, a oni przenieśli się do mojego mieszkania. Na początku żyliśmy spokojnie i harmonijnie. Synowa pomagała mi w sprzątaniu, opiekowałam się wnukiem.
Wcześniej nie wiedziałam, że synowa gotuje tak smacznie. Sama kupowałam artykuły spożywcze, płaciłam za media. Myślałam, że oszczędzają. Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. Synowa pokazała pazury. Zostawiała brudne naczynia w zlewie, nie gotowała. Usprawiedliwiła się, że nie ma czasu z dzieckiem. Kiedyś wróciłam z pracy, a w kuchni była góra brudnych naczyń, a synpwa rozmawiała przez telefon. Z rozmowy wynikało, że wraz z przyjaciółkami postanowiły spotkać się w moim domu. Odmówiłam jej i powiedziałam, że przed podjęciem decyzji powinna była mnie zapytać, bo to mój dom. Zadzwoniła i powiedziała wszystko mojemu synowi, ale tylko swoją wersję. Wieczorem spakowali się i bez pożegnania wyszli. Do tej pory syn nie dzwoni ani nie przychodzi.

