Maria Iwańska siedziała w swojej kuchni, gdy nagle przyszła jej przyjaciółka Ula. Wyglądała na bardzo zaniepokojoną i nie mogła się doczekać, aby przekazać przyjaciółce wieści. Okazało się, że w ich wsi pojawił się maniak. Powiedziała, że ktoś zamieszkał w starej chacie myśliwskiej. Widać było, że ktoś się tam osiedlił i podobno to maniak, nie inaczej. Maria słysząc tę wiadomość, zapytała się ze śmiechem: „Cóż, dlaczego uważasz, że to maniak? Może ktoś zgubił się, gdy chodził po lesie i postanowił zatrzymać się w chacie. Co w tym takiego złego?”. „Po co to robić, skoro można od razu przyjść na wieś. Stamtąd widać światła wsi, więc łatwo trafić”. „To prawda” – powiedziała Maria, zastanawiając się.
– Gdzie jest Twój mąż? – zapytała Ula
– Tak, poszli po obiedzie razem gdzieś… – mówiąc to, Maria przypomniała sobie, że ich mężowie poszli do lasu w kierunku domku myśliwskiego. Kiedy Mariapodzieliła się swoimi obawami ze swoją przyjaciółką, ta natychmiast wpadła w panikę i pomyślała, że teraz pewnie zostanie bez męża. Maria przekonała przyjaciółkę, że nie trzeba się spieszyć z paniką, lepiej trochę poczekać, może sami wrócą i okaże się, że wszystko jest w porządku. Jednak czas mijał, a mężczyźni nie wracali. Żony postanowiły zwrócić się o pomoc do kogoś, zaczęły od sąsiadów. Wszyscy oprócz strażaka Waldka i staruszka Ireneusza odmówili im pomocy. Nie chcieli czekać na wyniki działań policji, dlatego postanowiły same dowiedzieć się, co się dzieje.
Kiedy podeszły do domku, usłyszały głosy. Maria rozpoznała głos swojego męża. Wyglądało na to, że krzyczał. Wtedy postanowiły, że nadszedł czas, aby wejść do domku. Kiedy wszyscy tam weszli, zobaczyli, że ich mężowie wraz z kilkoma innymi mężczyznami ze wsi stali i pili bimber. Jak się okazało, urządzenie to było własnej produkcji. Wściekłe na mężów żony zaczęły kopać aparat do samogonu i krzyczeć. Mężowie nie mogli walczyć z żonami. To wydarzenie zostało zapamiętane w wiosce na długo. Maria natomiast zapamiętała, że nigdy nie należy poważnie traktować plotek.



