Przy każdej okazji mój mąż nazywa mnie okropną grubą krową, a potem mówi, że kocha i mnie, i swoją córkę, ale dla niego najważniejsze jest to, żebym była jak top modelka. Może nie wyglądam idealnie i nie jestem idealną gospodynią domową, ale u mnie zawsze jest pyszne jedzenie, a dom wyposprzątany

Poczułam potrzebę podzielenia się z kimś swoim bólem. Przez całe małżeństwo i przed ślubem słyszałam tylko niezadowolenie i obelgi ze strony męża na temat mojego wyglądu.

Aby obraz był wyraźniejszy, opowiem o sobie: wzrost 172, waga 68 kg. Wszystko jest ze mną w porządku. Przyjaciele i znajomi mówią, że wyglądam naprawdę dobrze.

Na ulicy mężczyźni zwracają na mnie uwagę, choć nigdy nie noszę krzykliwego makijażu czy odważnych strojów. Nigdy nie miałam żadnych kompleksów, nie brakowało mi też nigdy uwagi ze strony płci przeciwnej.

Ja sama uważałam się za całkiem atrakcyjną. Mężczyzna dał mi jednak jasno do zrozumienia, że on tak nie uważa.

Kiedyś zrobił mi zdjęcie i powiedział: „spójrz, jaka jesteś brzydka”. Szturchał mnie telefonem w twarz, obrzucał wyzwiskami i drwił ze mnie.

Mówi, że żaden mężczyzna nawet na mnie tak nie spojrzy. I tak dzień po dniu.

Śpimy w tym samym łóżku, ale po prostu nie mam ochoty z nim spać. Nie mamy też pełnej bliskości.

On nie ma takiego pragnienia, a ja nie chcę się narzucać. Po prostu czuję się jak śmieć w te rzadkie dni, kiedy mam ochotę na intymność.

Popłaczę w łazience i wszystko znów będzie dobrze. Nawet mój mąż wstydzi się pokazywać mnie swoim przyjaciołom i współpracownikom, bo jestem brzydka i gruba.

Wstydzi się iść ze mną do znajomego, aby posiedzieć ze mną u niego na imprezie. Zawsze znajdzie wymówkę, żeby mnie nie zabrać.

Wstydzi się rozmawiać ze mną przez telefon, gdy w pobliżu są koledzy lub przyjaciele. Przy każdej okazji facet nazywa mnie okropną, tłustą krową.

A potem mówi, że kocha mnie i moją córkę. Nie rozumiem go i prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem.

Nieważne, jak bardzo próbowałam z nim rozmawiać, on mnie nie słyszy. Dla niego najważniejsze w rodzinie jest, aby jego żona wyglądała jak modelka, a dla mnie najważniejsze w rodzinie jest zrozumienie i miłość.

Może nie wyglądam idealnie i nie jestem idealną gospodynią domową, ale w domu zawsze jest dobre jedzenie, a w domu jest czysto. Tak, nie jestem potworem.

Potrafię żartować, potrafię słuchać, potrafię doradzać, jeśli trzeba, zawsze wesprę. On pracuje.

Zawsze jestem sama z dzieckiem, zawsze czekam na niego w domu. Nigdy nawet nie pomyślałam o zdradzie.

Nie rozumiem, jaka powinnam według niego być? Czy jak żony jego kolegów powinnam palić, pić lub pokazywać swoje piersi na swoich portalach społecznościowych? I zażądać, żeby więcej czasu spędzał ze mną? Może powinnam kontrolować każdy jego krok? Nie wiem już co robić. Opcja rozwodu mi (jeszcze) nie odpowiada.

Nie chcę stracić rodziny. W końcu wszystko łatwo jest zniszczyć, ale trudniej odbudować.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 + 11 =

Przy każdej okazji mój mąż nazywa mnie okropną grubą krową, a potem mówi, że kocha i mnie, i swoją córkę, ale dla niego najważniejsze jest to, żebym była jak top modelka. Może nie wyglądam idealnie i nie jestem idealną gospodynią domową, ale u mnie zawsze jest pyszne jedzenie, a dom wyposprzątany