Mam na imię Wiktor i dorastałam w wielodzietnej rodzinie. Miałem trzy siostry i deóch braci. Byłem w rodzinie najstarszy. Prawdopodobnie przez to nie chcę mieć dzieci. W mojej klasie ciągle się ze mnie śmiali, ponieważ ciągle musiałem zajmować się moim rodzeństwem. Zabierałem ich rano do przedszkola i szkoły, a potem odbierałem. Chłopcy nazywali mnie “mamusią” albo śmiali się pytając, komu robiłem te dzieci. W domu, kiedy kupowali mi nowe ubranie to bracia kłócili się między sobą o to, kto z nich miał nosić po mnie tego ciucha.
Po ukończeniu szkoły od razu wyjechałem do innego miasta, w którym mnie nikt nie znał, a dom rodzinny bardzo rzadko odwiedzałem. Pracowałem, jednocześnie studiowałem i cały czas mieszkałem w akademiku. Oczywiście rodzice mi w niczym nie pomogli. W ogóle nie myślałem o małżeństwie, bo od początku nie chciałem mieć dzieci. W nowym miejscu nie miałem także prawie żadnych przyjaciół.
Często dochodziło między nami do nieporozumień, a oni po tym po prostu ode mnie uciekali. Na szczęście miałem fajną pracę, dzięki której rozmawiałem z różnymi interesującymi ludźmi. To mi wystarczyło. Później poznałem Amelię. Była rozwiedziona i miała z poprzedniego związku córkę Justynę. Na początku nie dopuszczałem do siebie myśli, że w ogóle mógłbym zaadoptować jej dziecko i się z nią związać, ale stało się – miłość okazała się być silniejsza i to ona podjęła za mnie decyzję.


