Źle poprowadziłem swoje życie. Przez to, że moja młodość była bardzo burzliwa, nie uczyłem się, bo mi na tym nie zależało. Szkołę rzuciłem w ósmej klasie podstawówki i nic nie mogło mnie przec tym powstrzymać. Nie zdobyłem więc odpowiedniego wykształcenia, tylko poszedłem do pracy na budowie. Zapłata była niezła, w młodym wieku nie odczuwałem, aby była to dla mnie zbyt ciężka praca fizyczna, dlatego nie doceniałem wartości pieniądza i tak jak łatwo dostawałem pieniądze, tak łatwo je też wydawałem, zupełnie bezmyślnie.
Żyjąc w takim trybie dopiero po 17 latach udało mi się kupić swój pierwszy samochód. Normalnie, gdybym potrafił odłożyć chociaż trochę grosza, mógłbym kupić go wcześniej, ale dużo imprezowałem, bawiłem się, miałem różne dziewczyny, które poniekąd sponsorowałem. Poważne problemy zaczęły się u mnie około roku temu. Wtedy to zarówno nogi, jak i górna część kręgosłupa zaczęły boleć i odmawiać posłuszeństwa. Coraz częściej odczuwałem przeszywający ból, albo pieczenie mięśni, którego nie dało się wytrzymać. Miałem już nawet dwie przepukliny i tak naprawdę nie nadaję się już do żadnej pracy fizycznej. Od pół roku nie pracuję, chodzę tylko po lekarzach po to, aby jakoś zmniejszyć ten niesamowity ból.
Nie wiem, co dalej robić, chociaż muszę przyznać, że jestem przerażony tym, co będzie dalej. Bez wykształcenia nie dostanę żadnej pracy umysłowej, nawet do żadnego biura się nie dostanę, gdzie przekłada i porządkuje się tylko dokumenty. Fizycznie, jak już wspomniałem, dalej nie mogę pracować, więc jestem w patowej sytuacji. Nikogo nie proszę o pieniądze, bo kto mi pomoże? To straszne, że nigdy wcześniej nie myślałem o przyszłości i dopiero teraz naszła mnie ta refleksja, kiedy jest już po prostu za późno. Wszystkie oszczędności (chociaż wcale nie miałem ich dużo przez swoją lekkomyślność) zostały już wydane na leki i lekarzy. Zostało mi około 2000 złotych. Nie wyobrażam sobie, jak zapłacę za czynsz, ani za resztę leków, które mam jeszcze do wykupienia…



