Przegrałam życie czekając na to, aż on się rozwiedzie, ale powtarzał to tylko po to, by mnie wykorzystać

Przegrałam życie czekając na to, aż on się rozwiedzie, ale powtarzał to tylko po to, by mnie wykorzystać

Byłam w parku. Siedziałam na ławce jakaś przygnębiona ostatnim tygodniem. Nagle obok mnie usiadła pewna pani i zaczęła rozmowę. Krótko potem zaczęła opowiadać mi o swoim życiu i o tym, jak przez swoją naiwność i ślepą miłość sama prawie zrujnowała swoje życie. Oto jej wyznanie.

„Miałam 23 lata, dopiero co ukończyłam studia z wyróżnieniem i nie miałam problemów ze znalezieniem pracy. Krótko po mnie w firmie pojawił się nowy pracownik, który na pierwszy rzut oka nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Coś w nim jednak mnie intrygowało. Na zebraniach i spotkaniach firmowych zawsze siadał obok mnie.

Raz, na firmowej wigilii on nie pił, bo jedna z naszych koleżanek mieszkała w pobliskiej wiosce i poprosiła go o to, aby potem ją odwiózł, bo inaczej nie miałaby jak wrócić do domu. Kiedy wyjeżdżali zaproponował, żebym pojechała z nimi, aby mąż koleżanki nie był czasem zazdrosny. Zgodziłam się bo czułam, że chcę go lepiej poznać.

W drodze powrotnej wyznał mi, jak bardzo mu się podobam. Umówiliśmy się na spotkanie następnego dnia i przyszedł z ogromnym bukietem róż, których nie mogłam się nawet doliczyć. Na każde nasze kolejne spotkanie przynosił róże. Byłam bardzo szczęśliwa z nim aż do kolejnej imprezy firmowej. Wtedy nie przyszedł sam, a z z jakąś kobietą, która na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniała. Wszyscy zaczęli szeptać, że to jego żona.

Wyszłam wówczas natychmiast z imprezy i płakałam całą noc. Następnego dnia podarował mi bukiet moich ulubionych tulipanów. Prosił o wybaczenie i przysięgał wierność. Obiecał, że nigdy więcej nie przyprowadzi żony na firmowe spotkanie i zaczął mi się żalić, jak ciężko mu z nią żyć. Twierdził, że byli razem tylko ze względu na dziecko. Po tym incydencie stał się jeszcze bardziej uprzejmy i miły dla mnie.

Jestem wesołą i szczęśliwą wdową. Po śmierci męża robię to, co mi się podoba i jakbym odmłodniała o 10 lat!

Ciągle upewniał mnie, że wkrótce się rozwiedzie. Nawet zaproponował, żebym to ja zdecydowała, kiedy ma to nastąpić. Potem jednak zaczął odkładać rozwód. Chciał, żeby dziecko trochę podorosło, pamiętało ojca. Później znowu odroczył to do momentu, aż dziecko pójdzie do szkoły.

Nadszedł w końcu ten czas, kiedy powiedział żonie o tym, że chce rozwodu, ale ona wówczas oznajmiła, że jest z nim w ciąży. Znowu uznał, że trzeba poczekać. Tak było ciągle, oczywiście wściekałam się, już chciałam z nim zerwać, ale on wtedy przychodził do mnie, mamiąc pięknymi słowami o miłości i prosząc o zrozumienie, bo pojawiła się nowa przyczyna, która wymagała cierpliwości. Tłumaczył mi, że miłość to cierpliwość, więc musiałam wytrzymać jeszcze trochę, abyśmy w końcu mogli być razem. Był stanowczy w tym, że się rozwiedzie, ale… Stara pieśń zaczynała się ciągle od nowa.

Pewnego wieczoru mama zastała go w moim mieszkaniu i zapytała, dlaczego nie jest przy żonie. Odpowiedział, że są pokłóceni. Na pytanie, kiedy się pogodzą, stwierdził, że nie będą się godzić – to był koniec między nimi. Kiedy mama przyszła ponownie po kilku dniach, on był u swoich rodziców. Przynajmniej tak mi powiedział, że chciał ich odwiedzić. Wtedy postanowiła go zdemaskować i otworzyć mi oczy na prawdę, że ten mężczyzna będzie mnie oszukiwał całe życie.

Znalazła pretekst i poszła do jego rodziców, których znała. Podczas rozmowy przyszła żona z ich dwojgiem dzieci, a on spokojnie leżał na kanapie – najwyraźniej znów postanowił odłożyć rozwód.

Tak minęło 10 lat. Miałam już 33 lata – stara panna, której życie zrujnowała bezowocna miłość.

Dobrze, że się otrząsnęłam, wzięłam się w garść i znalazłam odpowiedniego dla siebie człowieka, a w wieku 36 lat urodziłam syna. Dobrze, że nie było dla mnie za późno.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 − dwanaście =

Przegrałam życie czekając na to, aż on się rozwiedzie, ale powtarzał to tylko po to, by mnie wykorzystać