Wydaje mi się, że moja żona ma problemy psychiczne i to poważne. Tak naprawdę w ogóle nie wiem, w jakim celu mnie poślubiła i czy ja w ogóle po coś jej jestem potrzebny. Czasami sobie myślę, że to jakaś część jej planu, którego jednak nie znam i totalnie nie rozumiem.
Wszyscy uważają moją żonę za otwartą, życzliwą i sympatyczną osobę. Szczerze mówiąc sam tak myślałem, dopóki nie zamieszkałem z nią pod jednym dachem. W rzeczywistości okazała się wyrachowaną, zimną, bezduszną i pragmatyczną kobietą. Kiedy ma jakiś cel do zrealizowania do idzie po niego, chociażby była to droga po trupach.
W pracy doprowadziła do zwolnienia kobiety, o której mówiła, że jest jej przyjaciółką. Kiedy jednak ta zaczęła odnosić sukcesy i stanowić dla mojej żony zagrożenie zawodowe, ta postanowiła zrobić wszystko, aby się jej pozbyć. Usunęła ze skrzynki mailowej swojej „przyjaciółki” wiadomość od szefa, w któryej prosił ją o przygotowanie całorocznego raportu na za tydzień. Kobieta nie przeczytała wiadomości, bo nie mogła, nie zrobiła więc powierzonego jej zadania, a szef tak się wściekł, że ją od razu zwolnił i nie chciał słuchać jej tłumaczeń, które po prostu uważał za głupie wymówki. Później żona postanowiła dowalić swojemu koledze z pracy, który źle o niej mówił. Dała mu do podpisania jakieś papiery, które potem działały na jego niekorzyść i został oskarżony za zdefraudowanie kilkudziesięciu tysięcy złotych należących do filrmy.
Ostatnio z kolei poskarżyła się przełożonemu kelnerki, która obsługiwała nas w pewnej restauracji na to, że dziewczyna nie umie zachować się z kulturą tylko przez to, że dziewczyna nie podała żonie jako pierwszej kawy, tylko mnie. Dla niej to już jest wystarczająco powód na to, by zniszczyć drugą osobę.
Ilekroć dzieci wystrzelą piłkę za bardzo i znajdzie się na naszym podwórku to żona zamiast oddać ją dzieciakom, bierze nóż, przebija ją i dopiero wtedu rzuca za ogrodzenie.
Teraz rozumiecie, z kim żyję. Pewnie ktoś powie, żebym się z nią rozwiódł, ale ja po prostu się jej boję! Zupełnie nie wiem co zrobi jeśli powiem jej, że chcę się z nią rozstać. Wiem tylko, że jest zdolna do wszystkiego i jeśli się uprze, to zniszczy życie drugiej osobie, co już wielokrotnie zresztą się jej udało. Ze strachu jedyne co robią, to siedzę jak mysz po miotłą i ciągle idę na ustępstwa z żoną, bo nie wiem, czy się na mnie nie zemści, jeśli co się jej nie spodoba.
Czasami myślę, że moje życie byłoby o wiele lepsze, gdybym w ogóle nie poznał mojej żony. Wtedy przynajmniej nie żyłbym w codziennym strachu.
