Pożyczyłem sąsiadowi maszynę, a on ją sprzedał! Bezczelność ludzka nie ma po prostu granic.

Pożyczyłem sąsiadowi maszynę, a on ją sprzedał! Bezczelność ludzka nie ma po prostu granic.

Sprzedałem mieszkanie w mieście i przeniosłem się na wieś. Miałem już dość tego wielkomiejskiego huku, a na szczęście wystarczyło mi pieniędzy na małą działkę i stary wiejski dom. Ogólnie nie sądziłem, że będzie mi tak trudno, bo okazało się, że mam bardzo daleko do miasta i załatwienie czegokolwiek jest niesamowitym kłopotem, ale mimo tego cieszę się, że podjąłem taką decyzję. Zawsze chciałem mieć swoją dziłkę, ziemię, sadzić owoce i warzywa. W końcu moje marzenie się spełniło.

Prawie wszystkie moje oszczędności poszły na zakup nieruchomości i mały remont domu. Z tego co zostało kupiłem kultywator, kilka narzędzi i spawarkę. Takie narzędzia i maszyny są bardzo potrzebne w przypadku domu, mieszkając w mieście nic z tego nie było mi nigdy niezbędnę. Co do kultywatora to mimo tego, że mam małą działkę, to i tak mi jest niezbędny.

Co do sąsiadów wydawało mi się, że to normalni ludzie, kilka razy nawet im pomogłem. Niedawno jeden z nich poprosił mnie o możliwość skorzystania kultywatora. Powiedział, że po kilku godzinach odda. Usłyszawszy takie zapewnienia uznałem, że czemu nie, mogę mu pożyczyć – to był mój błąd. Kiedy nie oddał mi maszyny, jeszcze tego samego dnia wieczorem psozedłem i zapytałem o swoją zgodę. Sąsiad udawał głupiego i powiedział, że niczego ode mnie nie pożyczał.

Kuzynka chciała mnie wyrzucić z babcią na ulicę, ale została z niczym

Byłem aż zaskoczony taką bezczelnością! Zgłosiłem sprawę na policję, a jesienią sprawa trafiła do sądu. Na rozprawie sąsiad zachowywał się jak zwykły cham, był butny i bezczelny. Cały czas udawał, że niczego nie pożyczał. Policja jednak zbadała sprawę i okazało się, że sąsiad odsprzedał komuś z naszej wsi ten sprzęt. No co za bezczelność! Gdyby jeszcze był jakimś pijaczkiem, bo bym pomyślał, że wódka odebrała mu rozum, ale to niby taki porządny człowiek…

Niedawno odbyła się ostatnia rozprawa. Został ukrarany grzywną w wysokości 5000 zł i sąd nakazał mu zwrócenie mi kwoty o równowartości mojego ukradzionego i sprzedanego sprzętu.

Szczerze mówiąc zgłaszając sprawę na policję nie spodziewałem się, że uda się wyciągnąć jakiekolwiek konsekwencje, dlatego tym bardziej cieszę się, że został ukarany.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście + czternaście =

Pożyczyłem sąsiadowi maszynę, a on ją sprzedał! Bezczelność ludzka nie ma po prostu granic.