Kuzynka chciała mnie wyrzucić z babcią na ulicę, ale została z niczym

Kuzynka chciała mnie wyrzucić z babcią na ulicę, ale została z niczym

Tak się złożyło, że dość wcześnie zostałam bez ojca. Kilka lat później mama wyszła ponownie za mąż i poczułam, że nikt nie potrzebuje mnie w tej rodzinie. Postanowiłam, że muszę zrobić wszystko, aby się dobrze uczyć, zdać dobrze egzamin i dostać się na uniwersytet w sąsiednim mieście, dzięki czemu będę mogła wprowadzić się do mojej babci, która mieszkała sama i miałam z nią dobre relacje.

W sumie wszystko poszło zgodnie z planem i zamieszkałam z babcią. Niestety, mama praktycznie nie wysłała pieniędzy, a ja wstydziłam się prosić o cokolwiek babcię wiedząc, że ma marną emeryturę. Zaczęłam więc chwytać się wszelkich prac dodatkowych: roznosiłam ulotki,  brałam udział w inwentaryzacjach w sklepach. Potem poszczęściło mi się i koleżanka ze studiów powiedziała, że w pizzeri w której pracuje szukają dodatkowej kelnerki. Tam byłam w stanie zarobić znacznie więcej niż w każdej tej dorywczej pracy, bo prócz podstawy były jeszcze napiwki. Raz zarabiałam tysiąc, a raz 3 tysiące, w zależności od tego, ile udało mi się przepracować w danym miesiącu. Babcia dla porównania miała tylko 1000 złotych emerytury, więc dzięki mojej nowej pracy naprawdę było nam lżej.

Mimo tego, że po jakimś czasie mogłabym już wynająć jakiś pokój, ja nie chciałam, bo wiedziałam, że dzięki mojej obecności nie czuje się samotna. Płaciłam za babcię czynsz, kupowałam jedzenia, a ona gotowała obiady i robiła kolacje i śniadania.

Tak żyłyśmy sobie kilka lat. Ukończyłam studia i rozpoczęłam pracę jako programistka. Niestety, bez doświadczenia w tej branży nie zarabiałam za wiele, więc ciągle dorabiałam sobie jako kelnerka i to był mój główny dochód.

Nikt z rodziny nie potrafi uszanować naszej decyzji i próbują namawiać naszego syna na to, by poprosił nas o rodzeństwo dla siebie

W międzyczasie babcia zaproponowała, że przepisze mi mieszkanie, ale prosiła jednocześnie, abym się z niego nie wyprowadzała i w razie czego opiekowała się mną. Zgodziłam się i zaproponowałam, że zacznę robić remont. W tym czasie miałam już narzeczonego i myśleliśmy o tym, że zamieszkamy tutaj tuż po ślubie więc fajnie byłoby, gdyby mieszkanie było już odświeżone.

Poprosiłam swoją kuzynkę o imieniu Paulina, aby zabrała babcię do siebie na dwa lub trzy miesiące bo wiedzieliśmy, że mniej więcej tyle będzie trwał remont.

Paulina jest córką brata ojca (który również zmarł wcześnie). Zaszła w ciążę i porzuciła studia, chociaż miała męża i wszyscy krewni pomagali jej. Ona mimo tego ciągle marudziła i była niezadowolona ze wszystkiego. Teściowie dali im swoje trzypokojowe mieszkanie, a sami przenieśli się do starej kawalerki.

Krótko mówiąc: tak potraktowała swoją babcię, że kiedy przyjechałam po nią po zakończeniu remontu, Paulina machała mi przed nosem jakimś dokumentem. Opowiedziała babci, że teściowie wyrzucają ich z mieszkania, a ona i jej rodzina nie mają gdzie mieszkać, więc w zamian za jej mieszkanie zaopiekują się babcią, a mi zwrócą pieniądze za remont. Współczująca babcia i uwierzyła jej.

Kiedy podpisali umowę, nagle zmieniła swoje zachowanie – była niegrzeczna wobec babci. A kiedy przyjechałam powiedziała, żeby zabrać staruszkę i poszukać nowego mieszkania dla nas dwóch, bo mieszkanie po babci zamierza sprzedać. Głupia! Natychmiast zatrudniłam prawnika i babcia wycofała darowiznę, bo na szczęście można było jeszcze to zrobić, a zachowanie kuzynki nosiło znamiona wyłudzenia.

Od trzech lat żyjemy szczęśliwie we czworo – ja, babcia, żona i nasze dziecko, które po prostu uwielbia swoją prababkę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 + 16 =

Kuzynka chciała mnie wyrzucić z babcią na ulicę, ale została z niczym