Postanowiłam zamieszkać z moim chłopakiem, aby się sprawdzić. Niestety, nie nadajemy się dla siebie

Nigdy nie traciłam czasu na związki. Uczyłam się i ciężko pracowałam od najmłodszych lat, aby stać się kobietą samowystarczalną i niezależną od nikogo. Jak się okazało, do trzydziestego roku życia, miałam własne dwupokojowe mieszkanie, samochód i dobrze płatną pracę. Nie miałam jednak rodziny.

Kiedy poznałam Olka, pomyślałam, że to moje przeznaczenie. Jeszcze nigdy nie byłam tak rozpieszczana. Codziennie dawał mi prezent, zapraszał do drogich restauracji, zawsze płacił za mnie, jak dobrze wychowany mężczyzna. Zrozumiałam, że nie był podrywaczem. Zaczęłam myśleć, że w końcu jestem szczęśliwa, że mam chłopaka. Kilka miesięcy później, poprosił mnie, żebym została jego żoną.

Ucieszyłam się, ale bardzo się bałam, bo życie rodzinne różni się od zwykłych spotkań. Poprosiłam go więc o wspólne zamieszkanie, żeby sprawdzić, czy będzie nam dobrze razem. Pierwszego dnia, gdy Olek wracał z pracy, zadzwonił do mnie i zapytał, co trzeba kupić. Ponieważ wszystko było w domu, poleciłam mu tylko kupić coś słodkiego do  herbaty. Przyszedł z pudełkiem eklerów, a potem spędził cały wieczór jęcząc, że są takie drogie. Było mi przykro słuchać jego wywodów, ale nie zniechęciłam się. Tydzień później, skończyły się nam zakupy spożywcze i poszliśmy do supermarketu. Wziął do koszyka wszystko co chciał, nawet nie spojrzał na cenę, a przy kasie kazał mi za to zapłacić.

Tak żyliśmy przez kilka tygodni. Wszystkie wydatki były na mnie, nie pomagał mi w żaden sposób. Kiedyś postanowiłam ugotować ziemniaki i poprosiłam go o kupno kurczaka, ale on znowu zaczął zrzędzić, że wszystko jest drogie. Gdy skończyło się jedzenie, nie kupiłam nic. Myślałam, że zrozumie i sam przyniesie coś do domu, ale nie. zaczął jeść u swoich rodziców. Po tym wszystkim, poprosiłam go, żeby spakował swoje rzeczy i się wyprowadził. Boję się samotności, ale żyć z kimś tak chytrym pod jednym dachem, jest niemożliwe.

Uważam, że każda para, powinna ze sobą pomieszkać przed ślubem, bo często kończy się tak, jak w moim przypadku.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × cztery =

Postanowiłam zamieszkać z moim chłopakiem, aby się sprawdzić. Niestety, nie nadajemy się dla siebie