W ubiegłym miesiącu obchodziłam 31 urodziny.
Postanowiliśmy z mężem, że na przyjęcie zaprosimy naszych krewnych, a żeby nie wydać zbyt wiele, zrezygnujemy z restauracji na rzecz domu.
Czas z bliskimi można spędzić w dowolnym miejscu, bo na imprezie nie jest najważniejsza wymyślna kuchnia i sala, ale możliwość spotkania.
Nie zamierzałam spędzić kilku dni na gotowaniu, postanowiłam ograniczyć się do sałatek i przekąsek.
Lista gości była krótka, moja mama i ojczym, rodzice mojego męża, brat mojego męża z żoną i ich dwoje dzieci.
W pewnym momencie, jeszcze na długo przed samym przyjęciem, postanowiliśmy jednak z mężem nie organizować imprezy, a dokładniej, nie zapraszać gości w tym dniu.
Miałam wystarczające powody, by zrezygnować z zaproszenia gości.
Kilka tygodni przed wyznaczoną datą, moi krewni zaczęli dzwonić i zamawiać potrawy, które mam ugotować.
Moja matka, jako pierwsza wyraziła swoje życzenie. Kilka razy przypomniała mi, że ojczym nie lubi ryb i do tego życzyła sobie więcej mięsa w daniach gorących, sałatkach i przystawkach. Było też zamówienie na ziemniaki i ogórki kiszone.
Następna była moja teściowa. W czasie rozmowy telefonicznej, kilkakrotnie podkreślała, że bardzo chce mieć jakiś krem z pieczonych warzyw. Moja teściowa wie, że nie umiem gotować, ale to jej nie przeszkadzało, więc uparcie mówiła o konieczności wprowadzenia zupy na mój urodzinowy stół.
Mój teść solidaryzował się z moją matką i ojczymem, on też chciał mięso. Pouczył mnie, że sałatki to za mało, więc nie ma sensu tracić na nie czasu i lepiej skupić się na mięsie, we wszystkich jego odmianach.
Brat mojego małżonka i jego żona, również mnie zaskoczyli mówiąc:
– Przyjeżdżamy do Was z dziećmi, najstarsze dziecko ma 2 lata, najmłodsze 5 miesięcy, więc żeby nie przywozić do Was dla nich jedzenia, kupcie je sami, tylko nie zapomnijcie, co nasze dzieci jedzą.
Podczas rozmowy otrzymałam również listę marek, których produkty mamy kupić dzieciom. Taka żywność jest dość droga.
Dodali jeszcze, żeby mamy kupić dużo owoców i zabawki dla maluchów, bo dzieci będą się nudzić, a przywożenie zabawek z domu nie jest wygodne.
Dobrze, że zamierzali zostać u nas tylko do wieczora, a nie spędzić noc z całą rodziną.
Po wysłuchaniu wszystkich krewnych i ich wytycznych na moje przyjęcie, postanowiliśmy z mężem, że nie będziemy zapraszać gości, zostaniemy tylko we dwoje.
Życzenia dotyczące tego, co powinno znaleźć się na stole, naprawdę mnie wkurzyły.
Zadzwoniłam do rodziny i powiedziałam, że odwołujemy przyjęcie.
Kiedy zaczęły pojawiać się pytania o powody, powiedziałam, że nie mamy zbyt wiele pieniędzy i nie będziemy w stanie nakryć do stołu. W końcu nie muszę ich wszystkich zapraszać, mogę spędzić wieczór z mężem.
Niektórzy z moich krewnych poczuli się urażeni, ale postanowiłam ich zignorować.
Moje 31 urodziny świętowaliśmy w kawiarni z małżonkiem i kilkoma dobrymi przyjaciółmi. Uniknęłam gotowania, zmywania naczyń i martwienia się, czy wszyscy krewni są zadowoleni i czy jedzenie na stole jest zgodne z ich zamówieniem.


