Pewnego dnia, małżeństwo Jurek i Ania, postanowili kupić dom w pobliżu morza. Chcieli rozpocząć działalność wakacyjną, czyli wynajem pokoi. Jednak pieniądze uzyskane ze sprzedaży mieszkania, wystarczyły jedynie na pokrycie kosztów transakcji, a resztę pieniędzy, które zaoszczędzili, przeznaczyli na zakup domu.
W nowym domu trzeba było zrobić i dobudować pokoje, aby móc je później wynajmować. Jurek postanowił poprosić o pomoc siostrę i innych krewnych, aby mogli pożyczyć mu pieniądze. Pozytywną odpowiedź, usłyszał tylko od jednej ciotki, która sprzedała niedawno swój domek letniskowy i wszystkie pieniądze przekazała siostrzeńcowi, aby wspierać go w jego przedsięwzięciach.
Nadszedł dzień, kiedy remont został zakończony i można było przyjmować gości. Pierwszymi, którzy się pojawili, byli ukochani krewni. Matka mojej żony, chciała przyjechać wcześniej, żeby nie było tak gorąco, a rodzice Jurka zarezerwowali termin na wrzesień. Natomiast ciocia, chciała przyjechać w sierpniu, żeby odpocząć.
Jurek z Anią, nie odmawiali swoim krewnym i chętnie przyjmowali wszystkich, uwzględniając ich życzenia. Udostępniono im małe pokoje.
Potem nastąpiła najciekawsza część. Siostrzenica Jurka, zamieszkała ze swoimi przyjaciółmi studentami. Dziewczyny piły i imprezowały, a w nocy zabierały chłopców do swoich pokoi.
Wkrótce przybyli krewni Ani. Kuzyn przywiózł całą swoją rodzinę na trzy tygodnie. Nie wstydził się nawet zajmować dwóch całych pokoi, a jego żona, zawsze miała pretensje, że toaleta jest na zewnątrz i że trzeba gotować na zewnątrz, pod wiatą.
Jak można sobie wyobrazić, Jurek i Ania, nie wiedzieli nawet, że mają tylu krewnych. Gdy tylko pojawiało się wolne miejsce nad morzem w ich domu, przyjeżdżali tam. Przyjmowali nie tylko najbliższych, ale nawet najbardziej odległych krewnych. Nawet nie jestem w stanie, ich wszystkich zapamiętać.
Nikt nawet nie pomyślał o tym, że dla nich chata była biznesem i jedynym źródłem utrzymania, a krewni zjeżdżali się kiedy chcieli i nie ofiarowali nawet złotówki.
Taka bezczelność krewnych, trwała przez pięć lat. Wtedy cierpliwość Jurka się skończyła i postanowił wyjaśnić im, że nikt nie mieszka tu za darmo.
Wszyscy natychmiast wpadli w gniew. Jedyną rzeczą, która zaprzątała ich myśli, było: „Jak możesz być tak chciwy i nie wczuwać się w naszą trudną sytuację”. Nikt nie pomyślał o tym, że gospodarzom też było ciężko z takimi gośćmi.
W następnym roku, nikt ich nie odwiedził, z wyjątkiem ciotki, z której pomocy są bardzo zadowoleni i wdzięczni. Przydzielono jej także własny pokój.



