Pomogliśmy ciotce za nasze pieniądze wyremontować jej dom. Niedługo zobaczyliśmy go na sprzedaż

Moja matka ma jeszcze dwie siostry, obydwie starsze, ciocię Wandę, która ma córkę Kasię i syna Olka, oraz ciocię Teresę, która była trzykrotnie zamężna, ale nadal nie ma własnych dzieci. Jej ostatni mąż zmarł około dziesięciu lat temu, a ona sama nie wyszła ponownie za mąż. Obecnie ma 78 lat.

Z ostatnim mężem mieszkali w starym domu we wsi, w którym nie było żadnych udogodnień. Wszystkie urządzenia były na zewnątrz, łącznie z wodą. Dom składał się z dwóch pokoi i kuchni.

Jej mąż był człowiekiem z poczuciem humoru, takich ludzi nazywa się duszą towarzystwa. Często przyjeżdżaliśmy do nich w odwiedziny, mieszkamy w odległości 150 km od ich wioski. Ciotka Wanda natomiast mieszka w Kanadzie, to ponad siedem tysięcy kilometrów stąd. Utrzymujemy kontakt telefoniczny, a czasem rozmawiamy przez Skype’a.

Kiedy zmarł mój wujek, mąż cioci Teresy, musieliśmy jeździć do niej jeszcze częściej. Węgiel i drewno na opał kupowaliśmy za własne pieniądze. Pomagaliśmy w ogrodzie, ale nic z niego nie braliśmy, bo mamy własną działkę. Wielokrotnie proponowaliśmy ciotce, aby zamieszkała z nami, ale ona stanowczo sprzeciwiała się życiu w mieście.

W końcu doprowadziliśmy do domu wodę, gaz, zrobiliśmy łazienkę itd. Zbudowaliśmy także nową altankę i wymienili dach. Ciocia Teresa powiedziała, że w podzięce sporządziła testament dla naszych dzieci.

Jeździliśmy więc ciągle do niej, aż pewnego dnia dostaliśmy telefon. Powiedziała, że przeprowadza się do swojej siostry do Kanady i zamierza tam zostać na stałe. Jak to możliwe? Nigdy o tym nie mówiła, a teraz ona po prostu się przeprowadza?

– A co z domem?- zapytaliśmy

– Niech zostanie – powiedziała nam.

Myślę, że ona go zatrzyma, na wypadek, gdyby postanowiła wrócić. Ciotka Wanda ma tam własną rodzinę, małżonka, córkę, która ma własną rodzinę, oraz syna kawalera. Wszyscy mieszkają razem.

Mieliśmy klucze do jej domu, postanowiliśmy więc pojechać w weekend i sprawdzić, jak to wygląda. Oczywiście klucz nie pasował do zamka, który został zmieniony, a na płocie widniał napis „Na sprzedaż”.

W drodze do domu, włączyłam komputer i znalazłam na stronie internetowej dom mojej cioci. Cena wynosiła 300 tysięcy złotych, podany był numer pośrednika. Zadzwoniłam, ale dom został już sprzedany.

– Miałem zamiar usunąć ogłoszenie wieczorem – wyjaśnił mężczyzna.

Nie zadzwoniłam do ciotki, ponieważ było to dla mnie bardzo przykre. Gdyby nie nasza inwestycja, dom nie byłby wart 300 tysięcy.

Kilka tygodni później, ciotka zadzwoniła do mnie i powiedziała, że sprzedała dom. Chce dołożyć te pieniądze do mieszkania Aleksandra, który jest synem ciotki Wandy.

Po prostu nie mogłam w to uwierzyć, moja mama również, nie spodziewaliśmy się takiej niespodzianki.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście − dziesięć =

Pomogliśmy ciotce za nasze pieniądze wyremontować jej dom. Niedługo zobaczyliśmy go na sprzedaż