Miałam troje rodzeństwa. Od siódmego roku życia byłam odpowiedzialna za moje młodsze rodzeństwo. Od tego momentu nie pytano mnie, czego chcę albo jak się z czymś czuję, tylko mówiono mi, że muszę robić to i to.Jeśli nie poradziłam sobie z obowiązkami, które na mnie nakładali, karano mnie biciem pasem. Po ukończeniu szkoły średniej rodzice zdecydowali za mnie, że powinnam zostać kucharką i wysłali mnie do szkoły zawodowej o profilu kucharz. Po ukończeniu studiów dostałam pracę w pobliskiej restauracji. Kiedy tylko dostałam swoje pierwsze wynagrodzenie, od razu po pracy poszłam na dworzec, wsiadłam do pociągu i wyjechałam ze swojego miasta już raz na zawsze. Po przyjeździe do innego miasta wynajęłam pokój u samotnego staruszka.
Nie brał ode mnie dużo pieniędzy, więc pomagałam mu we wszystkim, w czym tylko mogłam. On bardzo się o mnie troszczył. Gdy wracałam z pracy, a on wołał mnie na herbatę i obiad. Pytał też zawsze o to, jak minął mi dzień. W takich chwilach po prostu czułam rodzinne szczęście i cieszyłam się, że mam takie wsparcie.
Z Antkiem zaczęłam się spotykać, kiedy staruszka nie było już na świecie. Trzy miesiące od naszego pierwszego spotkania pobraliśmy się i przeprowadziliśmy się do jego mieszkania. Jego rodzice przywitali mnie obojętnie, ale teraz mamy już świetne relacje. Antoni i ja mamy dwoje dzieci, to chłopiec i dziewczynka.
Ostatnio moi rodzice zaczęli mi się śnić. W tych snach przychodziłam do nich, a oni witali mnie z czułością. Powiedziałam o tym Antkowi, a on namówił mnie do tego, by pojechać do moich rodziców całą rodziną. Kupiliśmy dla wszystkich jakieś prezenty i pojechaliśmy. Niestety, sen to jedno, a rzeczywistość to druga sprawa. Nawet się z nami nie przywitali, tylko od razu zaczęli od kłótni i roszczeń. Oskarżali mnie o wszystko, o całe zło tego świata. Według nich to, że siostra jest alkoholiczka to też moja wina! Na swoje wnuki nawet nie spojrzeli na wnuki. Szybko wróciliśmy do domu. To wszystko nie miało sensu. Na ich pogrzeb na pewno nie przyjadę…



