Spotykam się z dziewczyną od 2 miesięcy. Jeszcze nie doszło między nami do żadnego intymnego zbliżenia. Jest ładną dziewczyną. Jest nawet szczupła, do tego ma dobry charakter i jest spokojna, typ domatorki. To idealna dziewczyna do tego, żeby założyć z nią rodzinę. Nawet moja matka nigdy taka nie była! Andżelika wydaje się być idealną kandydatką na żonę, matkę moich dzieci, opiekunkę domowego ogniska. Byłem wobec niej czuły i troskliwy, nie nalegałem nawet na bliskość, postanowiłem, że poczekam i po prostu o nią powoli zabiegałem, ale były to działania uczciwe i bez jakiejkolwiek presji.
Szczerze mówiąc, ja jestem już gotowy zarówno na założenie rodziny, jak i na posiadanie dzieci. Przyznam, że nakręciłem się tą myślą i byłem wręcz pewny, że chcę, aby ona została moją żoną. Niedawno przełamaliśmy lody i przeszliśmy na nowy poziom relacji – w końcu doszło między nami do intymnej sytuacji. Kiedy jednak zobaczyłem ją, jak wygląda nago, od razu zmieniłem o niej zdanie. Okazało się, że dżinsy i swetry idealnie ukrywały otyłość.
Cellulit, ogromny tłuszcz na udach, brzuch, który wyglądał jak ciążowy i pryszcze na całym ciele… Teraz pewnie ktoś się zbulwersuje, że skoro ma dobry charakter, to jest to najważniejsze, a poza tym przecież wcześniej mi się podobała, a teraz nagle zmieniłem do niej stosunek i że jestem typowym facetem, który kocha tylko oczami. To jednak nieprawda. Uważam, że kobieta powinna dbać o siebie chociaż minimalnie i nie dopuścić siebie do takiego stanu. Rozumiem, każdemu zdarza się przytyć, ale ona ma już raczej chorobliwą otyłość. Nie ma też miłości bez pożądania fizycznego, więc co by jej szkodziło wziąć się za siebie i zadbać o to, jak wygląda?
Jak myślisz, jeśli kupię karnet na siłownię i wyślę ją do dermatologa, to sytuacja zmieni się na lepsze? Chciałbym tak zrobić, ale boję się trochę, że się obrazi. Nie wiem też, czy ona w ogóle będzie tego chciała. A może obrazi się, że ją do czegoś zmuszam?


Nic z tego nie będzie