Po tym, jak przyprowadziłem do domu nową kobietę, syn powiedział coś, po czym mi ulżyło

Po tym, jak przyprowadziłem do domu nową kobietę, syn powiedział coś, po czym mi ulżyło

Z synem zostaliśmy sami, gdy ten miał jakieś 2 lata. Oczywiście Michałek nie pamięta swojej matki, ponieważ był bardzo mały, kiedy odeszła. Rozumiem, że można przestać kochać męża, zmęczyć się rodzinnym życiem, zakochać się w kimś innym… Ale porzucić dziecko? Przecież można zostawić męża, ale nie trzeba przy tym zostawiać dziecka, które w przyszłości bardzo odczuje brak matki.

Przez kolejne dwa lata zamieniłem nasz dom na prawdziwe „męskie gniazdo”. Szczególnie widać to było po naszych skarpetkach, których nie parowałem i zarówno ja, jak i syn nosiliśmy często skarpety nie do pary. Zresztą, czy ktoś naprawdę przygląda się temu, kto ma jakie skarpetki? Nie sądzę, a nawet uważam, że na świecie są znacznie ważniejsze rzeczy niż skarpetki nie do pary. Zasłony prałem raz na rok, bo po co częściej? Firanek nawet nie wieszałem, bo co za dużo na oknie, to mniej światła, więc nie było sensu wieszać i zasłon, i firanek. Tak robiłem ze wszystkim: może nie mieliśmy niesamowicie zadbanego i pięknie wyglądającego domu, ale było w nim w miarę czysto i to było najważniejsze. Reszta nie miała takiego znaczenia – w końcu jestem facetem i nie muszę robić wszystkiego tak jak kobieta.

***

Pół roku temu zacząłem spotykać się z pewną Kobietą. Ładna, miła… No wiecie, niby zwykła kobieta, ale mi się od razu spodobała. Nie wiedziałem jednak, jak wytłumaczyć małemu, że jego tatuś zaczął spotykać się z inną, a potem zresztą uznałem, że to chyba nie jest po prostu możliwe, bo jest na to za mały. Po jakimś czasie z Joasią postanowiliśmy spróbować razem żyć i przy okazji od razu sprawdzić, czy coś z tego wyjdzie. Najtrudniej jednak było jakoś wytłumaczyć synowi, że od teraz będzie mieszkać z nami „ciocia”.

Jakoś jednak się udało – odwiedzała nas, bywała u nas coraz częściej, aż potem zapytałem syna, czy „ciocia” jest fajna i może z nami zamieszkać. Dał swoją zgodę uśmiechem i zdecydowanym „tak”.

***

Wprowadziła się. W sobotę mieliśmy już firanki w oknach i obrus na stole. Skarpetki były sparowane, wszystkie dywany wyczyszczone…  Dom powoli zaczął nie tylko lśnić, ale był coraz bardziej przytulnym. W niedzielę popołudniu wszyscy usiedli do jedzenia, kwiaty stały na parapecie. W domu pachniało ciastem.

Syn skończył jeść i powiedział:  „dobra, tato, niech zostanie … ona wydaje się niezła”.

***

Teraz żyjemy z wspólnie z „ciocią, która wydaje się niezła”.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 + pięć =

Po tym, jak przyprowadziłem do domu nową kobietę, syn powiedział coś, po czym mi ulżyło