Kilka dni temu przyszła do mnie moja przyszła teściowa, z którą miałyśmy bardzo napięte relacje, a prawdę mówiąc, nawet nie chciała o mnie słyszeć. Nagle odwiedziła nas, chociaż w ogóle nie znała adresu. Od razu wiedziałam, że ma jakiś interes. I odpowiedziałam jej na wszystkie pytania „nie”.
Z przekleństwami opuściła mieszkanie. Trochę mnie to nie obchodziło. Tylko jednego nie mogłam zrozumieć – skąd miała mój adres, ponieważ nigdy nie zapraszałam jej w odwiedziny. Oczywiście, domyślam się, skąd, ale postanowiłem porozmawiać wieczorem ze swoim Nikodemem.
Nikodem przyszedł z pracy i zapytał mnie tylko, co dziś zjemy na obiad. W milczeniu nakryłam do stołu i usiadłam naprzeciwko.
– Chcesz ze mną porozmawiać? – zapytał – Coś się stało? – zdziwił się mężczyzna, spoglądając na mnie.
– Twoja mama dzisiaj była u nas – odparłam.
– Nie sądziłem, że przyjdzie – odpowiedział zdziwiony.
– Podawałeś jej adres?
– Tak, chciała z Tobą o czymś porozmawiać. Myślałem, że może uda ci się naprawić z nią relacje przed ślubem.
– A wiesz, dlaczego w ogóle zdecydowała się przyjść?
– Nie zagłębiałem się zbytnio w takie przemyślenia – odpowiedział niezręcznie Nikodem.
– Mówisz, że nie chciałeś się zagłębiać? Miała prośbę o Twoją siostrę. Żądała, żebym zabrała ją do pracy.
– Nie widzę w tym nic złego, wszyscy wkrótce będziemy rodziną i to bliską – powiedział.
– Dobrze wiesz, że stanowisko w firmie w tym dziale jest jedno, i Twoja siostra nie może go zająć, ponieważ jest moje! – powiedziałam głośno.
– Dlaczego jesteś taka samolubna? – powiedział Nikodem – Nie mogłaś czegoś wymyślić… Tylko moją matkę zdenerwowałaś.
– To nie koniec. Chce, żeby twoja siostra i jej chłopak mieszkali razem z nami – odpowiedziałam niezadowolonym tonem.
– Czy to problem? Mamy duże mieszkanie, prawie nigdy nie ma nas w domu – odpowiedział mi przyszły mąż bezczelnym tonem.
– Pytałeś mnie może w ogóle o zdanie? – krzyknęłam.
– Czego jeszcze chcesz? Oświadczyłem Ci się, powinnaś się cieszyć!
To już przekroczyło wszystkie granice.
– Nie zamierzam myśleć o Twojej rodzinie i rozwiązywać ich życiowych problemów! Nie chcę widzieć obcych ludzi w swoim mieszkaniu, niech zaczną wynajmować mieszkanie, a nie przychodzą na wszystko gotowe.
Chyba przesadziłam. Nikodem zarumienił się, odrzucił widelec na bok.
– Teraz widzę, jakim naprawdę jesteś człowiekiem. Nie chcę Cię poślubić, nie jesteś godna bycia moją żoną! Moja mama zawsze mówiła mi prawdę, nie jesteś warta bycia moją żoną! Wszystko powiedziałaś? Nie będzie żadnego ślubu. Rozumiesz mnie?
Nikodem wziął telefon, kurtkę i z całej siły trzasnął drzwiami.
Rozpłakałam się…
Dawno nie widziałam Nikodema tak wściekłego. Co to w ogóle było? Dlaczego miałabym poświęcić swoje życie dla czyjejś korzyści? Czy tak bardzo pomyliłam się co do tej osoby?
A co Ty powiesz na ten temat?
