Pewnego dnia zadzwonił do mnie mąż i poprosił, abym umyła i posprzątała mu samochód. To był akurat mój dzień wolny, więc bez problemu zgodziłam się na to. W sumie powiedzenie, że go myję jest tutaj na wyrost, bo zwykle robi to ktoś na myjni, dlatego moim jedynym zadaniem było zabranie samochodu do myjni samochodowej i zapłacenie za to pieniędzy.
Kiedy dojechałam na miejsce, podszedł do mnie chłopak, który na oko miał jakieś 21-lat. Poprosiłam go o umycie samochodu, a po wszystkim zapłaciłam za usługę i podziękowałam za dobrze wykonaną pracę.
Dobrze, że kupiłam mieszkanie przed ślubem. Wyszło mi to tylko na korzyść!
Następnego dnia rano mój mąż zaczął mówić do mnie głosem pełnym pretensji:
– Dlaczego dywaniki są wciąż brudne? Chyba środek nie był za dobrze posprzątany, tylko tak po łebkach. Wróć na myjnię i zażądaj, żeby wszystko jeszcze raz posprzątano. Dziwię się, że w ogóle mu za coś takiego zapłaciłaś!
Poczułam się bardzo nieswojo. Faktycznie, nie sprawdzałam zbytnio tego, jak samochód został posprzątany i okazało się, że ten chłopak po prostu mnie oszukał. Wziął duże pieniądze za kiepskiej jakości pracę. Pojechałam więc ponownie na myjnię, odnalazłam tamtego młodego pracownika i przekazałam mu swoje uwagi, a ten zgodził się naprawić swoją winę bez żadnego szemrania.
Wieczorem zaczęłam pokazywać mężowi, jak tym razem dobrze umył cały samochód.
– Róża, znowu zostałaś oszukana! Wszystkie dywaniki znowu są brudne, tylko odwrócił je drugą stronę.
Zaczęłam najpierw płakać, a potem śmiać się jednocześnie. Poczułam się jak głupia blondynka, z której wszyscy się śmieją i ją oszukują. Po tym postanowiłam nie zbliżać się więcej do samochodu, nie myję go i nie tankuję, a moje jedyne zmartwienia i obowiązki ograniczają się tylko do dzieci i domu. Wystarczy!



