Moja kuzynka ma pięćdziesiąt dwa lata. Michalina nie miała nigdy dzieci, a ja zawsze zastanawiałem się, dlaczego nigdy nie zdecydowała się na pociechy? Dopiero po tak wielu latach powiedziała mi prawdę i wyjawiła, dlaczego nigdy nie zdecydowała się na dzieci. Początkowo, w młodości, wcale się nad tym nie zastanawiała i w zasadzie sama nie chciała mieć dzieci, bo uważała, że to jeszcze po prostu za wcześnie. Potem lata mijały, jej zegar biologiczny tykał, a ludzie z otoczenia zadręczali ją pytaniami, kiedy w końcu zdecyduje się na swoje dziecko. Ona konsekwentnie odpowiadała, że nie chce mieć po prostu dzieci, ale wszyscy wiedzieli, że to kłamstwo, bo na co dzień sama pracowała z dzieciakami i widać po niej było, jak bardzo kocha te małe szkraby.
Dopiero po śmierci matki wyznała mi prawdę, która była bardzo dziwna. Kuzynka powiedziała, że matka zabraniała jej rodzić dzieci. Jej matka miała tylko ją, męża nie miała, bo zginął jeszcze przed narodzinami Michaliny. Matka Michaliny dawała jej dużo ciepła, miłości, uwagi, naprawdę żyło się im dobrze. Michalina wyrastała na empatyczną i dobrą osobę mimo, że matka rozpieszczała ją, no cóż – to chyba los każdego jedynaka. Michalina widząc to, także chciała stworzyć rodzinę, mieć dziecko, któremu będzie dawała tyle ciepła i miłości. Jej matka jednak zawsze sprowadzała ją na ziemię i mówiła, że najpierw nauka, potem rodzina. Tak więc Michalina skończyła pedagogikę. Potem pracowała jako nauczycielka i bardzo kochała tę pracę.
Potem matka mówiła, że najpierw ślub, a dopiero potem dziecko. To było dla niej trudne, bo była wybredna, jeśli chodzi o mężczyzn, ale w końcu po pięciu latach wyszła za mąż. Wydawać by się mogło, że nadszedł czas na dziecko, ale nie – matka robiła i mówiła wszystko, aby jej córka nie decydowała się w dalszym ciągu na macierzyństwo.
Teraz Michalina ma pięćdziesiąt dwa lata. Mieszka w mieszkaniu po zmarłej matce, bez męża, bo on pragnął dzieci, a w związku z tym, że kobieta mu ich nie dała, odszedł od niej. Teraz kobieta jest zła na samą siebie, że słuchała matki, bo teraz została sama.



