Po ślubie rodzice mojego męża dali nam jednopokojowe mieszkanie. W ramach wdzięczności za to musiałam codziennie dziękować teściowi, który dzwonił i pytał jak nam się mieszka. Pewnego dnia postanowiłam nie odebrać telefonu.

Moi teściowie mieli tylko jednego syna, mojego męża. Czasami słuchałam, jak w dzieciństwie go rozpieszczali i pozwalali na wszystko. Niestety Szymon był narcyzem i egoistą. Rodzice wychowali go w przekonaniu, że jest najlepszy, więc tak o sobie myślał. Do dwudziestego piątego roku nigdzie nie pracował, bo nie musiał, utrzymywali go rodzice. Dopiero gdy postawiłam warunek, że przed ślubem musi znaleźć pracę, odciął się finansowo od rodzicieli.

Przed ślubem Szymon mieszkał ze mną w wynajętym mieszkaniu, płacąc jedynie za jedzenie. Sama robiłam wszystkie, niezbędne opłaty. Jednak trzy miesiące po ślubie mój teść dał nam drogi prezent w formie jednopokojowego mieszkanka. Razem z moją teściową wyremontowali go i był to w pewnym sensie spóźniony prezent ślubny. Szymon pracował w firmie budowlanej, ja w biurze rachunkowym. W dni powszednie widywaliśmy się wieczorami, spaliśmy razem i znowu się rozstawaliśmy, a w weekendy odwiedzaliśmy rodziców. Za każdym razem, gdy gościliśmy u rodziców męża, teść chwalił się, jaki to ładny prezent nam podarował, zmuszając mnie do stokrotnego dziękowania mu. Było to niekomfortowe i nieprzyjemne, więc poprosiłam Szymona, abyśmy ograniczyli liczbę wizyt do jednej w miesiącu, a weekendy spędzali tylko we dwoje. Tak też zrobiliśmy, jednak potem zaczął do mnie dzwonić teść. Dzwonił nawet w tygodniu, w godzinach pracy, jakby chciał zapytać, co u mnie słychać, ale wtedy zawsze pytał, jak tam mieszkanie, jak nam się mieszka, czy mi się podoba… Stawało się to coraz bardziej dziwne i niekomfortowe, więc czasem ignorowałam takie telefony i nie odbierałam.

Myślałam, że im się znudzi i trochę się uspokoją, ale ostatnio mój teść odwiedził nas rano i dał mi reprymendę, że nie odbieram jego telefonów, oraz niegrzecznie, przypomniał mi, w czyim mieszkaniu mieszkam. Oczywiście do mojego męża jego rodzice nie mają żadnych pretensji, bo Szymon to najlepszy syn pod słońcem. Chyba, ani raz nie podziękował im za prezent ślubny, za to ja muszę za każdym razem płaszczyć się przed jego ojcem.
Starałam się nie reagować na wybryki teścia, milczałam i nadal nie podnosiłam słuchawki gdy dzwonił. Jeśli nadal będzie wspominał mieszkaniu, czuję, że nie wytrzymam i dojdzie do ostrej kłótni, po której będę musiała się wyprowadzić. Mam nadzieję, że wtedy mój mąż stanie po mojej stronie, ale widząc jego przywiązanie do rodziców, wcale nie jestem tego pewna.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × 5 =

Po ślubie rodzice mojego męża dali nam jednopokojowe mieszkanie. W ramach wdzięczności za to musiałam codziennie dziękować teściowi, który dzwonił i pytał jak nam się mieszka. Pewnego dnia postanowiłam nie odebrać telefonu.