Po latach wpadłem na moją szkolną miłość, co doprowadziło do rozbicia dwóch rodzin

Po latach wpadłem na moją szkolną miłość, co doprowadziło do rozbicia dwóch rodzin

Ta historia opowiada o tym, że bardzo łatwo jest zniszczyć małżeństwo i zaraz zresztą zrozumiecie, dlaczego.

W ósmej klasie zakochałem się w koleżance z klasy Natalii. To była intensywna miłość, granicząca wręcz z obsesją. Prawdopodobnie to była ta moja prawdziwa, jedyna miłość, bo nigdy wcześniej i nigdy później nie doświadczyłem silniejszych uczuć i nikogo już tak bardzo nie kochałem, jak jej. To uczucie też trwało chyba najdłużej, bo nawet po zakończeniu związku nie mogłem o niej zapomnieć i to wciąż było bardzo silne. Spotykaliśmy się ze sobą aż do końca liceum. Rozmawialiśmy o tym, że pewnie gdy po liceum pójdziemy na studia, to zamieszkamy razem i po prostu zaczniemy żyć jak prawdziwa para. Niestety, to były jeszcze czasy, gdy istniały obowiązkowe pobory wojskowe i musiałem odbyć służbę. Trwało to 2 lata i niestety, ale te 2 lata zaważyły na naszym związku. Natalia nie czekała na mnie i po prostu wyszła za innego.

Kiedy wróciłem z wojska, było już za późno na awantury, prośby czy jakąkolwiek inną reakcję. Postanowiłem na złość Natalii również poślubić jakąś piękną dziewczynę. Dwa lata później ożeniłem się, potem pojawiły się dzieci. Od naszych wspólnych znajomych dowiedziałem się, że Natalia i jej mąż wyjechali gdzieś na Zachód. To była ostatnia informacja, jaką o niej miałem. Od tamtego momentu minęło siedemnaście lat.

Rok temu spotkałem ją w supermarkecie, gdzie stała za kasą i kasowała produkty. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Myślałem, że od dawna żyje spokojnie za granicą, a tutaj nagle widzę ją przed sobą. Trochę pogadaliśmy i dowiedziałem się, że niedawno wróciła z mężem do kraju, aby opiekować się swoją schorowaną matką, a w związku z tym, że wcześniej nigdzie nie pracowała, musiała zacząć pracować w supermarkecie.

Wymieniliśmy się numerami telefonów. Kontynuowaliśmy znajomość i pisaliśmy ze sobą za pośrednictwem zarówno Internetu, jak i SMS-ów. komunikatorze. Spotkaliśmy się w weekend, wypiliśmy wspólnie kawę, a po weekendzie znów się spotkaliśmy… i wpadłem po uszy. Uczucia z dawną mocą ponownie wybuchły. Zaczęliśmy spotykać się w tajemnicy przed naszymi małżonkami. Wszystko jednak wyszło na jaw, gdy mąż Natalii przeczytał naszą korespondencję na jednym z komunikatorów. Zamiast załatwić to jakoś ze mną, to skontaktował się z moją żoną i pokazał jej całą korespondencję oraz zdjęcia moje i Natalii.

W rezultacie odbyły się dwa rozwody: Natalia rozwiodła się z mężem, a ja z żoną. Nie jestem jednak z moją dawną miłością, bo ta w trakcie swojego rozwodu znalazła sobie kogoś innego i do niego odeszła… Ironia polega na tym, że były mąż Natalii i moja żona bardzo dobrze się dogadują i zaczęli się nawet spotykać. To jest jakaś ironia losu!

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − dziesięć =

Po latach wpadłem na moją szkolną miłość, co doprowadziło do rozbicia dwóch rodzin